U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Anna Lewandowska i jej brzuch

Skoro wszyscy, to i wszyscy. I mimo że temat nie jest mi bliski, bo w ciąży nie jestem, to jednak cośtam o tym zdrowym odżywianiu i treningach wiem. I wiem też, jak działają media i serwisy plotkarskie typu Pudelek czy Kozaczek. Niestety, ale gdy patrzę na komentarze niektórych osób na fanpage’ach na Facebooku, to mam wrażenie, że społeczeństwo zaczęło traktować Pudelka jak jakieś guru i pełnoprawny serwis, który zawsze pisze prawdę. No więc – tak nie jest.

Obecnie Pudelek uwziął się na kilka osób – DEYNN, Julię Wróblewską, Chodakowską i Lewandowską. Nie ma dnia, żeby artykuł o którejś z nich nie pojawił się na tym serwisie plotkarskim z dopiskiem (najlepiej caps lockiem) „biust X na imprezie Y!”. Albo „X pochwaliła się w sieci, że ćwiczy – JAK ONA MOŻE NIE ZAJMOWAĆ SIĘ DZIECKIEM?!’. Coraz więcej osób zaczyna wpychać swój kinol w nie swoje sprawy – w talerze innych osób, w szafę, a także w łóżko. To ostatnie wkurwia mnie najbardziej, bo ja nie życzę sobie, żeby mi ludzie zaglądali do wyra. Nie powinno ich obchodzić z kim sypiam, jak często, w jakiej pościeli i czy planujemy ciążę (piękny tekst o tym znajdziecie u Pyszczuchy, tutaj: klik!). I skoro ja sobie tego nie życzę, to dla mnie logiczne jest to, że nie czynię drugiemu, co mi niemiłe. Czaicie o co chodzi, nie? Skoro ja nie chciałabym zostać okradziona, to nie kradnę. Nie chcę zostać pobita – to nie biję. Wierzę w karmę, a raczej w to, że los jest złośliwy i bywa przewrotny. Kiedyś w końcu każdy dostanie to, na co zasługuje. Czy to po śmierci, jeżeli istnieje życie po śmierci, czy to na ziemi. Dlatego nie tyle co w nosie miałam, gdy zaczęły pojawiać się informacje o brzuchu Ani Lewandowskiej, ale uśmiechnęłam się tylko i scrollowałam dalej. No bo słuchajcie…

Gdy ktoś jest aktywny przed i w trakcie ciąży, to szybko odzyska formę!

Dokładnie tak. Anna Lewandowska zapierdalała przed ciążą i w jej trakcie (chociaż z mniejszą intensywnością), jadła te swoje kulki mocy, była pod opieką lekarzy i trenerów, a potem jakiś czas po porodzie, co zresztą zapowiadała już wcześniej, wróciła do pracy. A ona pracuje również ciałem! Zupełnie tak, jak Chodakowska. Te kobiety to swoje własne, chodzące wizytówki, nic więc dziwnego, że Anna spięła dupę i postanowiła zadbać o brzuch. Tymczasem w sieci pojawiła się wypowiedź jednego z polskich poetów, którą oczywiście pudel przeinaczył:

brzuch lewandowskiej krytyka

„Znany bloger-poeta też krytykuje Annę Lewandowską” – cóż, tutaj jak zwykle Pudel trafił kulą w płot. Marcin Zegadło, bo to o nim mowa, nie tyle co krytykuje Lewandowską, ale „głośno myśli”, jak informacja o jej brzuchu wpłynie na matki, które po porodzie nie wróciły jeszcze do formy lub zajęło im to dłużej. Domyślam się, że Marcin źle nie chciał, ale post ten wypadł bardzo źle. Chociażby dlatego, że to nie wina Lewandowskiej, że szybko wróciła do formy, a jej stylu życia i wyboru. Przepraszam bardzo, ale miała zamknąć się w piwnicy, żeby nikogo nie urazić? Miała nie świecić brzuchem na Instagramie? Och, ok, to zabierzmy teraz dzieciom nagrody i czerwone paski na świadectwach, żeby inne dzieci, które nie mają tak dobrych ocen i nie są tak uzdolnione, nie poczuły się źle. Znam wiele super babeczek, które szybko wróciły do formy po ciąży. Może nie błyskawicznie, jak Anna Lewandowska, bo nie miały opiekunek i tylu osób, które dla nich pracowały, ale i tak wyglądały super kilka miesięcy po porodzie. Jedną z tych osób jest Anna z Panna Anna Biega. Wiecie, Ania była aktywna przed ciążą, w trakcie też się ruszała, więc NIC DZIWNEGO, że wróciła do formy. Wystarczy też jeść dla dwojga a nie za dwie dorosłe osoby, nie jeść tych lodów, o których wspomina Zegadło na Facebooku (chyba że domowe, bo zdrowsze, a to jest ważne), tylko zjeść jakiś owoc.  Albo gorzką czekoladę. I tyle, cała filozofia.

Sztab opiekunek

Stać ją, nas nie. No trudno, to ja ruszam dupę, żeby mnie było stać na wynajem nowego mieszkania, a nie płaczę i kopię w drzwi jak dziecko, że Lewandowscy mają łatwiej. No mają, kurde, ale za darmo tych pieniędzy nie dostali. I zanim mi tu ktoś wyjedzie z tym, że Lewandowska jedzie na sławie swojego męża – była znana trochę wcześniej, ale nie na taką skalę. Jeżeli zazdrościcie, same wyrwijcie jakiegoś piłkarza i stańcie się WAGs ;) W każdym razie nie wiem jaki iloraz inteligencji trzeba mieć, żeby uważać, że każda kobieta, która musi pracować do któregoś miesiąca ciąży, która po ciąży ma cały dom na głowie plus męża, który pracuje więcej niż zwykle, żeby im niczego nie brakowało, schudnie tak szybko jak Lewandowska (a tak trochę sugeruje Pudel). Kurde, ludzie, przecież to jest logiczne, że nie schudnie w miesiąc. Zwłaszcza, jeśli wcześniej nie ćwiczyła. Do tego często dochodzi depresja poporodowa i ja to rozumiem – dlaczego więc media, w tym Pudel, porównują zwykłe matki do Lewandowskiej? To nierealne, głupie i redakcja Pudelka naprawdę ma coś z garem, bo to oni nakręcają tę spiralę i wpędzają matki w kompleksy, których w ogóle nie powinny mieć! Każde ciało jest INNE! Inaczej reaguje na ciążę, na poród, na aktywność fizyczną – ktoś schudnie w 3 miesiące, a ktoś inny w 10. Dużo też zależy od pieniędzy (nie ukrywajmy, opiekunki, siłownie, fitnessy, mieszkanie, rachunki itp. tanie nie są), czasu, możliwości i od pierdyliarda czynników, na które nie mieliśmy wpływu w trakcie ciąży, a przed nią. Dodatkowo nasze ciało ma inne predyspozycje, więc może zamiast gonić Lewandowską i wściekać się na jej brzuch wyłączymy tego Pudelka i pójdziemy na spacer z maluchem? :) 

Pogoń za sylwetką to jedno, ale zdrowe życie to nie tylko piękne ciało – to przede wszystkim zdrowy umysł. Jesteście piękne bez względu na cellulit (prawie każdy go ma), rozstępy, nadmiar skóry po porodzie. Skupcie się przede wszystkim na sobie i dziecku, bo szczęśliwa mama to szczęśliwy maluch. Na początek wystarczą spacery, a później możecie ćwiczyć już z dzieckiem na rękach – to fajne obciążenie ;) Ale pamiętajcie, żeby ZAWSZE konsultować ćwiczenia z ginekologiem, który prowadził naszą ciążę.

I dajcie już spokój brzuchowi Lewandowskiej, nic Wam przecież nie zrobił. Przekujcie tę zazdrość w motywację do działania i zmiany swojego życia, zróbcie z niej coś pozytywnego! :) Da się! Ja w Ciebie wierzę, każdy ma swoje tempo, ale też każdy potrzebuje lekkiego kopa w tyłek. Więc uśmiechnij się, podnieść do góry głowę i miej w tyłku brzuchy innych osób, a już zwłaszcza miej w dupie Pudelka z jego przeinaczaniem słów i nieumiejętnością czytania ze zrozumieniem.

 

Obserwuj mnie na INSTAGRAMIE i na FACEBOOKU. Jeżeli chcesz skomentować, wpisz komentarz w odpowiednie pole i kliknij myszką w pole „zarejestruj” → otworzą Ci się pola name, e-mail, hasło, a niżej okienko do zaznaczenia „wolę pisać jako gość”.