U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Ciągle te zmiany!

Zmiany zmianami zmiany gonią. Ale spokojnie, nie przenoszę się nigdzie ani nie zmieniam drastycznie szablonu bloga ;) Chce po prostu przycisnąć mojego webmastera, żeby wprowadził kilka kosmetycznych poprawek, które jednak mocno (według mnie) polepszą wygląd bloga. Muszę też przyznać, że zaczęłam aktywniej działać na Facebooku, jednak dopóki nie poprawimy kilku błędów w szablonie, nie chciałam bawić się w udostępnianie strony i zachęcanie znajomych do polubienia jej. Wyjątkowo nie dlatego, że boję się, kto co o mnie pomyśli, bo „przecież bawię się w wielką blogerkę hurr a to przecież głupie durr”, ale dlatego, że chcę, żeby wszystko działało. Przede wszystkim walczymy z wtyczką do Instagrama, a także z menu i archiwum. Chciałabym, żeby archiwum było rozwijane, tak jak na bloggerze, jednak nie będzie to tak proste, jak mogłoby się wydawać. Wiem jednak, że będzie wygodniejsze. Oprócz tego zmniejszę ilość postów na stronie głównej (ale to dopiero, jak ogarniemy te nieszczęsne menu ;) i zaczniemy pracę nad lepszym, własnym logo.

To jednak są kosmetyczne zmiany, które również idą trochę w przyszłość. Zmiany szykują się również w publikowaniu postów :) Postanowiłam, że skoro i tak planuję prawie całe swoje życie, to dlaczego by nie planować postów? W końcu i tak prawie każdy to robi. Dlatego też postanowiłam, że w poniedziałki będą pojawiać się posty motywacyjne oraz cykl poniedziałkowy (raz na dwa tygodnie), w środy posty związane z dietą (w tym przepisy), w piątki posty typowo lifestylowe, a w soboty raz na jakiś czas ćwiczenia/motywacja :) Oczywiście mogą pojawić się różne odstępstwa, ale chcę, by pojawiały się jak najrzadziej. Chodzi mi tutaj o wyrobienie sobie systematyczności w pisaniu, a także w rozruszaniu tego bloga. Nie przewidzę jednak wszystkich sytuacji życiowych więc mam nadzieję, że będzie ich jak najmniej. No, chyba że tych dobrych ;)

Na Facebooku obiecałam niespodziankę, i oto ona. Tutaj wspominałam o tabelce moich wymiarów, które prowadziłam od marca tego roku. Mamy październik. I miałam ją dodać w weekend, jednak w weekend… Hm, zaniemogłam ;) Niestety ale nie każdy pomiar był co tydzień. Od jakichś 2 miesięcy z krótkimi przerwami w ogóle się nie mierzę, a patrzę po prostu na swoje ciało i na ubrania ;) Ale zmierzyłam się rano, zważyłam również. Zobaczcie – waga i obwody wcale nie leciały jak szalone, a jednak udało mi się zgubić te wstrętne 11/12 kilogramów (waga wciąż się waha, ale to akurat normalne). Poniżej moja bardzo nieregularna tabelka.

Waga 70,1 68,8 67,8 67 66,8 65,9 65,1 64,4 64,2
Pas 85 84 83 84 82 81 81 80 79
Oponka 90 88 88 89 89 88 86 84 84
Udo 58 57 56,5 56,5 55 55 54 54 54,5
Łydka 38 38 37 37 37 37 37 37 37
Ręka 29,5 28 28 28 28 27 26 26 26,5

 Obecnie ważę 63/64 kg, w pasie mam nadal 79 cm, oponka to 85 cm, udo to 54,5 cm, łydka 36,5 cm a ręka 26 cm.

Niestety ale nie mam wymiarów z czasów, gdy ważyłam 75 kilogramów. Wiem tylko, że w pasie miałam ponad 90 cm. Mam za to kilka zdjęć, które niedługo wrzucę po odpowiedniej obróbce ;) Razem z aktualnym wyglądem. Celuję w weekend, ponieważ wtedy jest lepsze światło.

W każdym razie zmiany planuję wprowadzić już od następnego wpisu. Dlatego szykujcie się w środę na kolejny post!