U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Co u mnie słychać?

Wiem, że mocno zaniedbałam bloga, ale pisałam Wam już na fanpage’u, że w moim życiu się dużo pozmieniało. I o ile na początku faktycznie miałam czas na wszystko, bo dziecko głównie spało, to teraz tak łatwo nie ma ;) Ale mam dla Was dobre wieści: powoli udaje mi się dopasowywać do rytmu dobowego dziecka, a dzięki podwyższeniu stawek w pracy i obronie (w końcu mam magistra!) mam trochę więcej czasu dla siebie. Nie obiecuję, że posty będą się pojawiać kilka razy w tygodniu, ale bardzo tęsknię za blogowaniem i pisaniem tylko dla siebie, więc mam nadzieję, że mój nowy system pracy wypali i w końcu będę miała czas na regularne wpisy :)

Co się u mnie działo do tej pory?

Jak pisałam: udało mi się skończyć pracę magisterską i ją obronić. Bardzo żałuję, że nie zrobiłam tego w pierwszym terminie, bo komisja bardzo ją chwaliła – powiedzieli nawet, że chętnie by ją wysłali na konkurs, w którym główną wygraną był pieniądze (prawdziwe, nie te z Monopoly). A gotówka przy dziecku zawsze się przydaje. No cóż, trudno, prawda jest taka, że nawet gdybym się zajechała, to nie dałabym rady bronić się w lipcu, mleko się rozlało, a praca, gdy w końcu będę mogła ją opublikować (można to zrobić dopiero po pół roku od obrony), będzie już nieaktualna (połowicznie już jest nieaktualna, ach, te social media i e-marketing). Ale planuję napisanie i udostępnienie darmowego e-booka o influencer marketingu, o ile czas mi pozwoli, więc nic straconego.

Dziecko mi podrosło i przestało ciągle spać :D Mała ma już 9 miesięcy (kiedy to się stało?!), a moje dni, mimo że wyglądają bardzo podobnie, mijają mi w zaskakująco szybkim tempie. Skończyłam 25 lat, obroniłam się, dziecko zaraz skończy rok, niedługo wejdę na wysoki ZUS, skończy mi się macierzyński… Halo, życie, jak to zatrzymać?! Dodatkowo jestem zła na tych wszystkich mądrali, którzy mi mówili, że dzieci przestają tak szybko rosnąć po skończeniu pół roku. Miśka ma 9 miesięcy i ma wagę i wzrost rocznego dziecka ;) A mówili, że wcześniak, to będzie słabsza i mniejsza. Ha-ha. To w głównej mierze przez nią nie mam czasu na nic. Wiecie, jak wygląda mój dzień?

Pobudkę mam czasem w nocy, czasem nad ranem (6-7). Potem jest karmienie, zabawa, po godzinie mała chce na drzemkę. Wtedy dosypiam z nią, bo chodzę późno spać, a przy dziecku w tym wieku trzeba być w pełni sił, bo ściągnie wam gorącą kawę ze stołu, jak nie będziecie uważać. Wstajemy koło 9-10 (ostatnio bliżej 9, bo dzieci nie znają takiego terminu jak „zmiana czasu”), przez 2-3 godziny mała je posiłek, bawi się ze mną (czasem biorę ją na kolana i pracuję nad poprawkami do zleceń), potem znowu je i idzie na kolejną drzemkę. Zwykle trwa ona godzinę – biorę szybki (5 minut, z zegarkiem w ręku, serio!) prysznic, a potem wprowadzam poprawki od klientów do gotowych już tekstów i wysyłam je gdzie trzeba. Nie mam zwykle czasu zacząć pisać nowych zleceń, bo dziecko wstaje. Jedzenie, zabawa, spacer, jedzenie, drzemka. Podczas trzeciej drzemki zamieniam się w maszynę i poprawiam kolejną partię tekstów, jednocześnie gotując obiad i próbując ogarnąć mieszkanie (chociaż coraz częściej przyjmuję postawę „jebać to”, sorry, nie jestem robotem, nie chcę się wykończyć). Mała wstaje, w tym czasie z pracy wraca Buc (czasem godzinę później niż zwykle, bo idzie na zakupy) i przejmuje dziecko. Ja w tym czasie mogę zacząć pracę nad nowymi zleceniami – w międzyczasie przerywam je na rzecz kąpieli małej, a potem do około 22 (ostatnio jednak do 24) piszę. Potem odcinek serialu i sen. Wstaję około 6-7 i wszystko zaczyna się od początku.

Nie wiem, kto wymyślił słoiczki obiadowe dla dzieci, ale jestem mu wdzięczna. Często nie mam czasu na gotowanie dla siebie, a co dopiero dla dziecka. Więc daję jej słoiki (tak, sprawdzam składy ;) Częściej niż w przypadku gotowców, które biorę dla siebie), domowe jedzenie, tubki, owoce, mleko, kasze… Staram się urozmaicać jej dietę. I w tym wszystkim zgubiłam gdzieś dbanie o swoje zdrowie.

Niedługo będę pisać post o tym, co z moich postanowień noworocznych się udało, ale mogę wam od razu zdradzić, że nie jest dobrze. I nie dlatego, że żrę fast foody i słodycze, chociaż był taki okres niedawno, że jadłam prawie tylko to, ale mocno ucierpiał na tym mój brzuch i cera, więc się ogarnęłam. Ja jem po prostu za mało. Na własne życzenie rozpieprzyłam sobie metabolizm – potrafię zjeść śniadanie, a potem zjeść obiad o 17-18. Raz podliczyłam, ile wsuwam w ciągu dnia. Mniej niż 1000 kcal (a o tym, czym to grozi, pisałam tu). Żeby nie było – absolutnie nie robiłam tego specjalnie, ja po prostu byłam tak zmęczona, tak sfrustrowana, tak rozwalona emocjonalnie i zestresowana, że po prostu nie czułam głodu lub nie miałam czasu jeść. Dlatego staram się to zmienić, pić więcej wody i zadbać o siebie. Ale wiecie, gdy macie duże wydatki, to łatwo jest zapomnieć o sobie, gdy możecie zarobić więcej i np. spłacić kredyt. Wciąż szukam tego balansu, ale co udaje mi się wypracować nowy system, to mała zmienia długość albo ilość drzemek ;D Gdybym nie musiała pracować, chociaż dom byłby czysty, a tak… Cóż, staramy się go ogarniać, ale czasem wolę umyć włosy, niż szorować gary. Takie życie.

Absolutnie skończyłam z ćwiczeniami, niestety, bo po prostu brakuje mi czasu. W ogóle żeby napisać ten post, to musiałam zaplanować czas na niego dwa tygodnie wcześniej :/ Rozumiecie to? Chore. Dlatego staram się przewartościować wszystko, żebym mogła skupić się na córce i sobie. Myślę, że w 2019 będę miała już plan, jak to zrobić, ale na tę chwilę trochę błądzę po omacku.

Trochę przerzuciłam się też na zero waste, ale o tym wspomnę w następnych wpisach. Wprowadziłam drobne zmiany, których faktycznie nie odczuwam na co dzień, dlatego mam nadzieję, że po następnych postach część z was podzieli się swoim doświadczeniem albo również zmieni coś w swoim życiu ;) 

Czy ktoś tu w ogóle jeszcze zagląda? Widzę statystyki z GA, ale widzę, że wchodzą głównie osoby nowe, z googla, po frazach (SEO mam chyba we krwi xD). Dajcie znać, bo dostałam kilka wiadomości na FB, żebym wróciła do pisania, ale czy te osoby wciąż tu jeszcze są? ;)

 

Obserwuj mnie na INSTAGRAMIE i na FACEBOOKU. Jeżeli chcesz skomentować, wpisz komentarz w odpowiednie pole i kliknij myszką w pole „zarejestruj” → otworzą Ci się pola name, e-mail, hasło, a niżej okienko do zaznaczenia „wolę pisać jako gość”.