U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Czerwiec miesiącem bez fast foodów!

Mamy 1 czerwca i z okazji dnia dziecka rzucam Wam kolejne, comiesięczne wyzwanie :)  Czerwiec to oficjalnie miesiąc bez fast foodów! Uwierzcie mi, będzie to o wiele trudniejsze dla mnie, niż dla Was. Jestem miłośniczką fast foodów, mimo że staram się ich nie jeść i doskonale wiem, że to syf. Wiecie, wolę Burger Kinga od McDonald’sa, ale gdy mam wybór, to raczej pójdę do SubWaya czy gdzieś na burgera do knajpy. Problem polega na tym, że te wszystkie restauracje, które wymieniłam, serwują fast foody. Nawet SubWay, który mimo że jest najlepszą opcją, to nadal fast food. Podobnie burgerownie, bo nie zdarzyło mi się, żebym czekała na burgera krócej niż 15 minut, chociaż tutaj zaznaczę: nie wszystkie.

Idąc za Wikipedią:

fast foody to rodzaj pożywienia szybko przygotowywanego i serwowanego na poczekaniu. Zwykle te posiłki są bardzo kaloryczne i zawierają dużą ilość węglowodanów i tłuszczów, a brakuje im takich substancji jak błonnik, witaminy i minerały. Nadmierne spożywanie fast foodów może prowadzić do otyłości, miażdżycy, chorób serca i wątroby.

Pizza, burger, frytki, zapiekanki, tacos, jedzenie z food trucków – to wszystko fast foody. Fast foody są przygotowywane szybko: przez to mają bardzo wysoki stopień przetworzenia, duże ilości węglowodanów (w tym głównie cukrów!), soli czy tłuszczów trans. Mają naprawdę wysoką kaloryczność przy znikomej zawartości składników odżywczych. Czyli w skrócie jemy kalorycznie i do dupy, bo dostarczamy sobie naprawdę niewielki procent potrzebnych nam składników kosztem chemii, tłuszczów trans, soli i cukru.

Wiem, że one są smaczne – ja osobiście uwielbiam frytki z Maca – ale to zasługa ulepszaczy. Powiem Wam więcej – burgery z burgerowni są smaczniejsze, a domowe to już w ogóle niebo w gębie. Nie wierzycie? Tutaj macie przepis: klik! Wiadomo, nie zje się ich na mieście, ale jeżeli zastanawiacie się nad szybkimi zakupami czy dostawą do domu, to wybierzcie zakupy. Wyjdzie i taniej, i zdrowiej. I często nawet smaczniej.

Mówi się, że fast foody są przyczyną otyłości i różnych innych chorób cywilizacyjnych. Oczywiście jedzone raz na jakiś czas nie spowodują, że od razu umrzecie na raka czy miażdżycę, ale nadużywanie tej formy żywienia znacznie zwiększa ryzyko na zachorowanie. Więc jak, podejmujecie wyzwanie? :) Coś czuję, że przy tym wyzwaniu szczególnie się postaram, bo totalnie zawaliłam w maju trzymanie michy. Miałam trochę inne priorytety, ale wracam już na normalne tory. Do wakacji zostało naprawdę niewiele czasu i chciałabym doprowadzić swój brzuch i cerę (bo nasze odżywianie też ma na nią wpływ) do normalnego stanu :)

POBIERZ: Czerwiec miesiącem bez fast foodów!

 

Obserwuj mnie na INSTAGRAMIE i na FACEBOOKU. Jeżeli chcesz skomentować, wpisz komentarz w odpowiednie pole i kliknij myszką w pole „zarejestruj” → otworzą Ci się pola name, e-mail, hasło, a niżej okienko do zaznaczenia „wolę pisać jako gość”