U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Dieta i suplement od Trizer – czy warto w to inwestować?

Dzisiejszy post będzie na temat suplementu i diety od Trizer. Od razu zaznaczę, że nie jest to post sponsorowany i nie podjęłam współpracy z marką. Zarówno dietę, jak i suplement wygrałam w konkursie Marty z bloga codzienniefit.pl. Korzystałam z nagród przez prawie miesiąc, dlatego myślę, że warto opisać moje doświadczenia z Trizerem zarówno pod względem diety, jak i suplementu. Jakie opinie ma Trizer? I czy są one wiarygodne? Doskonale wiem, że co osoba, to opinia, dlatego postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze. Moja opinia o Trizer (suplement i dieta) jest czysto subiektywna, pamiętajcie o tym, zanim skreślicie lub kupicie ten specyfik.

Suplement diety Trizer

trizer opinie

Zdjęcie pochodzi ze strony www.trizer.pl. Kliknij w obrazek, by przejść do strony ze składem.

Jak widać, suplement jest całkowicie naturalny. Nie ma tutaj żadnych szkodliwych wspomagaczy, jak to jest w przypadku innych spalaczy tłuszczu. Ostatnio otrzymałam propozycję współpracy przy promocji jednego spalacza, w którym były tak szkodliwe składniki, że musiałam odmówić. Nie polecam byle czego, a zwłaszcza czegoś, co może zaszkodzić moim czytelnikom. W przypadku spalacza Trizer nie ma nic szkodliwego, wszystkie składniki są w 100% naturalne, jednak pamiętajcie, żeby zawsze sprawdzać, czy nie macie alergii na któryś z nich. Jeżeli szkodzi Wam kofeina lub suplement powoduje jakieś nieprzyjemne skutki uboczne, to odstawcie go. U mnie nie występowały bóle głowy, potliwość, wysypka ani nic podobnego, więc go łykałam tak, jak zaleca producent.

Pamiętajcie również, że suplement nie „odwali” za Was całej roboty. To jest tylko wspomagacz i najlepiej po niego sięgnąć wtedy, gdy macie do zrzucenia opornych kilka ostatnich kilogramów. Ja mam obecnie 7 do zrzucenia i idą mi jak krew z nosa, więc chciałam spróbować, czy spalacz zadziała. czy zadziałał? Dowiecie się na końcu posta :) W każdym razie moja opinia o spalaczu Trizer jest neutralna, ani to cud, ani krzywdy nam nie zrobi (chyba że mamy uczulenie na któryś ze składników).

Dieta na 30 dni od zespołu Trizer

Tutaj mam kilka uwag, ale zacznę od zalet. Spodziewałam się kolejnej masówki i diety na jedno kopyto. Przeliczyłam się. Przy zamawianiu diety wpisujemy wiek, wagę, cel, a jeżeli wiemy, to też ilość kalorii, którą spożywamy dziennie. Dodatkowo zaznaczamy naszą aktywność fizyczną, a także mamy miejsce na nasze uwagi. Możemy też napisać, które produkty nam szkodzą, na co mamy uczulenie i inne informacje, które dotrą do dietetyka. Nie do maszyny, a do dietetyka. Uwierzcie – sama byłam zdziwiona, kiedy zespół Trizer napisał do mnie z pytaniem, czy mogą zadzwonić, bo mają kilka pytań w sprawie mojej ankiety :) I doczekałam się telefonu – zadzwonili w dniu, w którym obiecali, a Pani, z którą rozmawiałam, była bardzo konkretna i rzeczowa. Znała się na rzeczy, miała odpowiednią wiedzę i była miła. Wszystko na plus. Na wstępie zostałam poinformowana o tym, że według zaleceń Polskiego Instytutu Dietetyki wszystkie posiłki muszą składać się z białka, węglowodanów i tłuszczów, dlatego śniadania typowo białkowo-tłuszczowe odpadają. Ale obiecano mi, że węglowodany nie będą przeważać w śniadaniach i słowa dotrzymali. Jak dla mnie bomba!

Dietę otrzymałam w formacie PDF na maila, a także mam do niej dostęp na moim koncie na stronie www.trizer.pl. Stron było dużo (152 strony!), więc nie zdecydowałam się na druk, ale trochę żałuję, bo to kopalnia świetnych przepisów :) Po pierwsze – każdy posiłek ma zdjęcie poglądowe, listę składników oraz przepis. Tutaj pojawił się minus, ponieważ gdy robiłam zakupy to patrzyłam na listę składników, a w przepisie okazywało się, że muszę np. dodać musztardę albo jakiś drobny składnik, którego nie miałam w domu. Musiałam wszystko dwa razy weryfikować. W każdym razie posiłki były smaczne, kolorowe i błyskawicznie się je robiło, czyli wszystko było tak, jak chciałam. Nie wydałam również na składniki masy pieniędzy (porównywalnie wydaję obecnie na jedzenie, wychodzi około 1000 złotych na 2 osoby na miesiąc – pamiętajcie, że ja robiłam dwie porcje, dlatego kupowałam więcej składników! Na 1 osobę wyjdzie dużo mniej), a w następnych posiłkach z reguły pojawiały się składniki z poprzedniego dnia, np. mango czy mleko kokosowe, chociaż nie zawsze i czasem produkty się psuły. Moja opinia? Trizer odwalił naprawdę kawał dobrej roboty, jeżeli chodzi o dietę. Zarówno pod względem smaku posiłków, jak i wizualnym (pdf).

trizer opinie

Czy ta dieta ma wady?

Niestety tak. Mimo tego, że świetnie wygląda, to jednak największą wadą było to, że… byłam na niej głodna. Mimo że podbiliśmy kaloryczność z 1740 na 1800 z hakiem, to chodziłam głodna. Nie wiem, czy to była wina węglowodanów, czy może tego, że w tej diecie notorycznie przewijały się koktajle na posiłek (np. kolację), a śniadaniem się nie najadałam, ale po prostu czułam głód. Nie tego się spodziewałam, ale gdy sama zmieniłam śniadania na większe, czyli sama podbiłam sobie kaloryczność w śniadaniach i wywaliłam pieczywo, to głód przeszedł.

Nie schudłam. Waga nie drgnęła w ogóle, ale gdy stosowałam dietę, to doznałam dość poważnej kontuzji kolana i nie mogłam ćwiczyć, dlatego nie jestem pewna, czy mogę zaliczyć to do wad. W każdym razie prawda jest taka, że jak zaczęłam z wagą 63, tak skończyłam z wagą 63. Czy to była wina braku aktywności? Bardzo prawdopodobne.

Miałam wydęty brzuch. Tutaj sprawdziły się moje objawy – mimo że nie miałam wzdymających produktów w menu, to jednak chodziłam wzdęta. Mam IBS-a i niestety ale zbyt duża ilość węglowodanów w posiłkach mi nie służy, przez co wyglądałam, jakbym była w 7 miesiącu ciąży. Serio – z 77 cm w pasie skoczyło mi do 85 cm :/ Czułam się ociężała i rozdrażniona przez to, że byłam głodna. Pamiętajcie jednak, że to, co dla mnie było złe, dla Was może się okazać super. Jak pisałam, cierpię na zespół jelita drażliwego i węglowodany w każdym posiłku je drażnią ;) Rozumiem wytyczne PID i Trizera, nie mogą inaczej, dlatego ich nie obwiniam o to, że tak się stało. IBS jest tak wstrętnym schorzeniem, że tylko ja mogę zorientować się, że coś mi szkodzi albo nie szkodzi. Przy czym to zawsze jest loteria i jednego dnia szkodzi mi pizza, a drugiego pizza jest zbawieniem. Mogłam napisać do zespołu Trizer z prośbą o zmianę diety, ale szczerze to byłam już w połowie, tuż przed świętami, i nie chciało mi się. Wierzę jednak, że by ją zmodyfikowali, problem leżał jednak w tych węglach, których nie bardzo mogą ruszyć. Ale to profesjonaliści, więc na pewno znaleźliby jakieś rozwiązanie :)

Czy warto kupić suplement i dietę?

Moim zdaniem tak. Suplement nie jest jakiś superdrogi, a dieta jest naprawdę smaczna. Dostajesz ją na zawsze, więc na zawsze będziesz miała pod ręką kopalnię świetnych przepisów, które są naprawdę smaczne. Dodatkowo jeżeli nie szkodzą Ci węglowodany w posiłkach, to nawet się nie zastanawiaj. Nie wypowiem się o skuteczności co do odchudzania, bo ta dieta nie jest po prostu dla mnie, przy suplemencie się troszkę bardziej pociłam na treningach (na początku, przed kontuzją) i nie potrzebowałam tyle kawy, byłam pobudzona, ale to nic dziwnego, bo suplement zawiera kofeinę. Ogólnie jak dla mnie na plus pomimo tego, że chodziłam wydęta i głodna. Trizer ma w swoich szeregach profesjonalistów, ale nie wydaje mi się, żeby to byli dietetycy kliniczni, którzy mogą współpracować np. z osobami chorymi na cukrzycę. Trizer świetnie łączy z pozoru niepasujące do siebie składniki, posiłki są w miarę niedrogie i przepyszne, więc… Warto :) Jeżeli jesteś zdrowa :)

 

 

Obserwuj mnie na INSTAGRAMIE i na FACEBOOKU. Jeżeli chcesz skomentować, wpisz komentarz w odpowiednie pole i kliknij myszką w pole „zarejestruj” → otworzą Ci się pola name, e-mail, hasło, a niżej okienko do zaznaczenia „wolę pisać jako gość”