U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Dlaczego nie powinniśmy się głodzić?

Wiecie, jestem naprawdę przerażona tym, co się ostatnio dzieje w „fit świecie”. Język ewoluuje i ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę, w końcu jestem po studiach polonistycznych – wiem też, że bardzo dużo słów zatraciło lub zmieniło swoje znaczenie (np. taki feminizm). Ale do cholery, kiedy słowo fit przyjęło definicję „chude ciało za wszelką cenę, nawet kosztem zdrowia”, bo chyba coś przespałam? Od kiedy spożywanie 1000 kalorii jest fit?

Również ja zaczęłam swoją fit przygodę od tego, że po prostu chciałam schudnąć. I wszyscy couche i trenerzy mogą wam powtarzać, że owszem, ćwiczyć trzeba, ba! nawet jeść zdrowo trzeba, ale dla własnego zdrowia – musicie jednak wiedzieć, że najprawdopodobniej oni sami zaczęli dlatego, że chcieli lepiej wyglądać. Nie wszyscy, ale konia z rzędem temu, komu uda się zgeneralizować tak obszerną grupę bez żadnych wyjątków. Ale to dobrze – chęć zrzucenia wagi, przytycia czy nabrania masy mięśniowej to najczęściej pierwszy krok do tego, żeby naprawdę wsiąknąć w ten świat i faktycznie zmienić swoje podejście do odżywiania i ćwiczeń. A potem palnąć się w łeb za swoje głupie pomysły sprzed roku czy kilku lat.

Mimo że ja zaczęłam od tego, że chciałam mieć piękną sylwetkę, to jednak nie wpadałam na tak głupie pomysły, typu 1000 kalorii czy detoks polegający na piciu samej wody przez tydzień. Wiecie dlaczego? Bo mam słabą wolę i przyznaję to bez bicia. Jestem ze sobą szczera i wiem, że bym nie wytrzymała. Ja po prostu kocham jeść! W pracy wpieprzam na każdej przerwie (a mamy ich trzy), a zdarzy się, że wezmę gryza czy dwa przed komputerem, bo burczy mi w brzuchu (nienawidzę tego uczucia, kiedy macie wrażenie, że żołądek zaraz wam się przyklei do kręgosłupa. Brr). Więc owszem, wpadały mi do głowy jakieś detoksy sroksy, ale nawet nie zaczynałam. I dziękuję swojej słabej woli za to, że mi się nie chciało i wiedziałam, że nie dam rady. Bo mogłam sobie wyrządzić naprawdę poważną krzywdę.

Dzisiaj na tapet wchodzą głodówki. Nie te lecznicze, zalecone przez lekarzy (chociaż i na nie patrzę z podejrzliwością, jednak nie miałam okazji skonsultować takich głodówek z nikim, więc się na ten temat po prostu nie wypowiadam), ale te, które mają na celu zrzucenie wagi. Do napisania tego posta skłoniły mnie dwie grupy na facebooku. W przeciągu dwóch czy trzech dni pojawiło się mnóstwo postów, w których dziewczyny pytały, dlaczego nie mogą uzyskać żadnych efektów, mimo że ćwiczą już kilka miesięcy. W trakcie rozmowy wychodziło, że jadły po 1000, czasem po 800 kalorii. Jak ja to widzę, to po prostu płakać mi się chce. I tak, jeżeli ktoś spożywa 1400 kcal, a ćwiczy 6 dni w tygodniu, to również się głodzi!

Według danych, które znalazłam w różnych źródłach, w obozach koncentracyjnych więźniowie mieli wyliczoną dzienną dawkę kaloryczną od 1000 do 2000 kalorii, z czego mało kto dostawał pełną porcję. W efekcie więźniowie jedli 800-1000 kalorii. A teraz pomyślcie, że naprawdę ogromna część osób, które po prostu chcą schudnąć, spożywa dziennie właśnie taką dawkę kalorii. Dzisiaj przeczytałam post kobiety, która jadła tak przez dwa lata. Dwa. Lata. Przerażające, że kiedyś w ten sposób powoli zabijano więźniów, a teraz ludzie robią to sobie z własnej, nieprzymuszonej woli.

To najczęściej wynika z niewiedzy. Tak mała ilość kalorii nam szkodzi, wyniszcza powoli nasz organizm, powodując uszkodzenie organów wewnętrznych, zaburzenie gospodarki hormonalnej i w efekcie może doprowadzić do bardzo poważnych chorób a nawet śmierci.

Dlaczego głodówkom mówimy nie?

Zacznijmy od tego, że głodzony organizm najpierw doznaje szoku. Kiedyś dostawał taką ilość kalorii, że mógł spokojnie funkcjonować. Często dostawał ich tyle, że gromadził zapasy w postaci tkanki tłuszczowej. A teraz nagle dostarczane kalorie zostały drastycznie obcięte, więc zszokowany organizm zaczyna się bronić. W jaki sposób? Przede wszystkim zaczyna czerpać energię z zapasów, jeśli te zapasy ma. Jednak pobiera je nie tylko z tkanki tłuszczowej, ale również z tkanki mięśniowej. Owszem, na głodówkach chudnie się błyskawicznie, jednak doprowadzamy do tego, że organizm zjada sam siebie. Później wyłącza funkcje, które nie są mu potrzebne do przeżycia – spowalnia nam się metabolizm, tracimy włosy, paznokcie się kruszą i łamią, stan skóry się pogarsza, nasze hormony wariują. Organizm daje nam sygnały, że coś jest nie tak, ale skoro je ignorujemy, to co innego ma zrobić? Nasz organizm to maszyna, która chce żyć, dlatego robi wszystko, żeby nie doprowadzić do śmierci, stąd obrona przed tym, co mu robimy. Jednak im dłużej taki stan trwa, tym gorzej dla nas. Nasze organy powoli się wyłączają.

Jeżeli chcemy być na diecie 1000 kalorii, ale raz na jakiś czas „łamiemy się” i zjadamy więcej, organizm w panice odkłada to, co mu dostarczyliśmy. My się denerwujemy, że przytyliśmy, nabraliśmy wody, więc znowu obcinamy kalorie, a on znowu czerpie z tego, co zmagazynował. To błędne koło. nie wspominając o tym, że takie działania mogą doprowadzić do chorób psychicznych, czyli do na przykład bulimii czy kompulsywnego objadania się.

1000 kalorii

Jeżeli już chcemy bawić się w liczenie kalorii, zacznijmy od wyliczenia zapotrzebowania kalorycznego. Mój post o tym macie tutaj. Pamiętajmy o tym, żeby nigdy nie schodzić poniżej naszego podstawowego zapotrzebowania kalorycznego, bo inaczej zrobimy sobie krzywdę. A muszę wam powiedzieć, że naprawa tego, co długookresowa głodówka zrobiła, jest bardzo trudne.

Nie mówię tutaj o osobach chorych np. na anoreksję – mówię o tych osobach, które myślą, że schudną jedząc tak mało. Owszem, schudniecie, ale jakim kosztem? To, że czujecie się teraz dobrze nie oznacza, że za dwa dni nie zemdlejecie na pasach i nie przejedzie was samochód. To, że teraz jest ok nie znaczy, że wasze wyniki są w normie. To, że tak wam powiedział dietetyk nie oznacza, że ma rację. Wiecie ile kosztuje kurs na dietetyka online? 250 złotych w promocji. Fajnie, nie? Ktoś kto w ogóle nigdy nie miał styczności ze zdrowym odżywianiem może spokojnie zrobić sobie certyfikat na kursie online (i nie, na tym certyfikacie nie będzie napisane, że kurs był online). Dlatego apeluję – jeżeli się odchudzacie, to z głową. Jeżeli chcecie liczyć kalorie, to wyliczcie swoje zapotrzebowanie kaloryczne, uwzględniające wasz wiek, wagę, wzrost i aktywność fizyczną i tego się trzymajcie, ale nie schodźcie poniżej zapotrzebowania kalorycznego. Wiecie, skąd się bierze jojo? Wygłodzony organizm, który teraz będzie dostawać tyle kalorii, ile potrzebuje, już i tak ma spowolniony metabolizm, więc te zgubione kilogramy wracają do nas ze zdwojoną mocą.

Nie będę apelować do was, że mamy ćwiczyć dla zdrowia – po prostu jeżeli chcesz mieć ładną sylwetkę, to ćwicz i jedz zdrowo, ale z głową. A nie za wszelką cenę. Płaski brzuch i smukłe uda nie są warte naszego zdrowia!