U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Domowe sposoby na przeziębienie

Wybaczcie, że post pojawia się dzisiaj. Mam sklerozę :( Ponieważ wczoraj był piątek, czas na kilka informacji co u mnie słychać.

Cóż, przede wszystkim łapie mnie przeziębienie. Najpierw jak zwykle myślałam, że w środę zawiałam gardło – nie podejrzewałam, że brak szalika już na początku października może tak tragicznie wpłynąć na moje zdrowie. Przypłaciłam to bólem gardła: najpierw lekkim, a później takim, że ledwo co mogłam zjeść tortillę, przygotowaną do pracy. Dzisiaj jest lepiej, ale widmo choroby i l4 nadal nade mną wisi.

Skoro jestem chora, jest jesień i wszyscy mamy ochotę zakopać się w koc z pięciolitrowym kubkiem gorącej herbaty, to idealny czas na opublikowanie siedmiu domowych sposobów na przeziębienie. Tutaj pragnę zaznaczyć, że domowe sposoby, mimo iż w większości przypadków skuteczne, nie zawsze wystarczają. Czasem niestety trzeba schować dumę w kieszeń i pójść do lekarza lub zażyć mocniejsze środki. Mam nadzieję, że o tym pamiętacie :) Po to medycyna poszła do przodu, żebyśmy z niej korzystali, jednak z umiarem. Faszerowanie się antybiotykami również zdrowe nie jest.

Domowe sposoby na przeziębienie

1. Herbata z imbirem.

Koniecznie gorąca. Niekoniecznie zielona, chociaż ja preferuję ten typ herbaty. Herbata rozgrzeje nas od środka i korzystnie zadziała na dreszcze. W połączeniu z ostrym imbirem, który ma właściwości antyzapalne, puchatym kocem i ciepłą piżamką pozwolą nam skutecznie pokonać zimny nos i dłonie. Pamiętajmy jednak, żeby nie przesadzać z jej piciem – herbata w nadmiarze, jak chyba każdy produkt na świecie (tak, łącznie z wodą!) może nam mocno zaszkodzić. Oczywiście sposobów na lecznicze herbaty jest mnóstwo – cytryna, miód, malina, a nawet słyszałam o innym napoju, jakim jest mleko z miodem i czosnkiem. Nie miałam jeszcze okazji go spróbować, ale chyba specjalnie dla was go przetestuję :)

2. Płukanki z szałwii

Zalety szałwii odkryłam w tym roku, gdy po pijaku zbyt intensywnie bawiłam się kolczykiem pod językiem, w wędzidełku. Niestety ale mocno je naderwałam i przez ponad tydzień chodziłam i z bólem gardła, migdałów i języka. Szałwia mocno mi pomogła, zwłaszcza że kolczyka nie dało się usunąć bez ingerencji chirurga (zbyt mocno zakręcony plus dobrali mi sztangę, nie bananka. Bez komentarza na moją głupotę), a że panicznie boję się chodzić do ludzi, którzy mają mi zaglądać w paszczę, to postanowiłam poradzić sobie sama. Jako tako mi się udało, opuchlizna prawie zeszła, a kolczyk w końcu wypadł sam*. W każdym razie szałwia łagodzi ból gardła, zmniejsza opuchliznę i działa kojąco. Dodatkowo zmniejszają przekrwienie śluzówek. Ma prawie takie same właściwości co rumianek. Szałwię należy zaparzyć, poczekać aż ostygnie i płukać gardło. W aptece są tez herbatki szałwiowe, ale szału nie robią.

3. Gorąca kąpiel z olejkiem eukaliptusowym.

Niestety, w Poznaniu wanny nie mam, więc pozostaje mi prysznic. Ale ci, którzy mają wannę śmiało mogą skorzystać z tego sposobu. Po pierwsze wirusy za ciepłem nie przepadają, a po drugie gorąca kąpiel odpręża i pomaga nam się rozluźnić. Z kolei olejek eukaliptusowy ma działanie antyseptyczne.

4. Jedz zdrowo.

Ja wiem, że jest ciężko. Też mam wtedy ochotę na ogórka świeżego z lodami, herbatą, czosnkiem, kfc i makiem na pizzy. Problem polega jednak na tym, że jeżeli na co dzień jemy zdrowo, nie powinniśmy podczas choroby odpuszczać. Głupie przeziębienie to jednak mocne osłabienie organizmu i musimy dać mu odpowiednio wiele dobrej energii, którą będzie mógł spożytkować na walkę z wirusami. Uwierzcie mi, że cheesburger z maca wcale dobrych wartości nie ma ;)

5. Inhalacje.

Jeżeli męczy cię katar to dobrym pomysłem będzie zrobienie sobie domowych inhalacji. Do gorącej wody wlej kilka kropel olejku, sosnowego, eukaliptusowego lub lawendowego. Pochyl się nad miską, przykryj głowę ręcznikiem i staraj się oddychać przez nos. Przy okazji zrobisz sobie domową parówkę na twarz i pięknie ci się otworzą pory, więc po wszystkim możesz jeszcze walnąć sobie ściągającą maseczkę na twarz :)

6. Syrop z cebuli.

Ja wiem, że jest niedobry. Też mnie prześladują wspomnienia z dzieciństwa, jednak musicie przyznać, że bańki i nieśmiertelny syrop z cebuli były cholernie skuteczne. Posiekaj drobno dwie średniej wielkości cebule, ułóż je warstwami w pojemniku (najlepiej szklanym), przesyp cukrem i pozostaw pojemnik w ciepłym miejscu. Po około 4 godzinach powinien się wytworzyć sok, który możesz przelać do innego naczynia. Wystarczy go wymieszać z miodem (1-2 łyżki) i sokiem z połowy cytryny. Ja go piłam zawsze rano, po śniadaniu, i wieczorem, tuż przed snem.

7. Sen.

Sen jest ważny – a w trakcie choroby jeszcze ważniejszy. Dlatego gdy tylko poczujesz zmęczenie, po prostu idź spać. Ja wiem, że twój zegar biologiczny zwariuje, ale uwierz mi, że twój organizm naprawdę potrzebuje odpocząć. Dlatego posłuchaj go i idź spać :) Gdy poczujesz się lepiej wszystko powinno powoli wrócić do normy.

Gdy jednak te sposoby nie zdają egzaminu lub nie mam czasu na zabawę w robienie syropów, sięgam po niezawodny Ferwex. Zazwyczaj gdy łapie mnie przeziębienie to od razu rozpuszczam saszetkę w gorącej wodzie i następnego dnia jest mi lepiej. A ostatnio wypuścili nowe smaki, jak np. malinowy. Tym mnie kupili ;) Nie na każdego on jednak działa – mnie strasznie „zmula”, dlatego mogę go brać tylko przed snem. Inaczej bym była nie do życia. Rzadko kiedy sięgam po Ferwex, ale wiem, że zawsze musi być u mnie w domu na wypadek jakiegoś kryzysu. Np. wtedy, gdy mam ważny projekt w pracy i muszę następnego dnia być na nogach (i nie mogę pachnieć cebulą lub czosnkiem :D).

*Nie mam pojęcia jakim cudem, ale w lipcu podczas zabawy nim (durny nawyk, którego nie potrafiłam się pozbyć…) po prostu mi wypadł. Co ciekawsze, kulki były na miejscu :D

 

A wy jakie domowe sposoby na przeziębienie stosujecie?