U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Jak podnieść odporność organizmu?

Jak wiecie, ostatnio dość często choruję. W sumie dość często to mało powiedziane – w przeciągu 3 miesięcy 4 razy chorowałam na grypę żołądkową, z czego ostatnia grypa tak dobiła mój organizm, że prawie wylądowałam na pogotowiu. Nie wiem, czy ma to związek ze zbyt dużą ilością żelaza we krwi (przypominam, że na górną granicę 145 mam około 204!), tarczycą (najprawdopodobniej mam niedoczynność, ale wszystkiego dokładnie dowiem się w piątek), moim IBS-em, czy po prostu ludzie to kretyni i chodzą chorzy po mieście, zarażając kogo popadnie. W każdym razie stwierdziłam, że czas na kilka zmian w moim życiu i codziennym funkcjonowaniu. Dzisiaj przedstawię wam kilka sposobów na to, jak podnieść odporność organizmu :) Mam nadzieję, że uda mi się wprowadzić wszystkie nawyki w życie i faktycznie podniosę swoją odporność, bo myślę, że jeszcze jedno L4, i będę mogła pożegnać się z pracą. Nie wspomnę o tym, że grypa żołądkowa nie tylko obciąża mój organizm, ale i kondycję psychiczną i mam już tego chorowania po dziurki w nosie. Czas zakasać rękawy!

Chciałabym naturalnie wzmocnić moją odporność, jednak musiałam się nieźle namęczyć, żeby znaleźć wypunktowane rady, których szukałam. Trochę mnie to zdenerwowało, bo jestem człowiekiem, który lubi mieć podane takie informacje na tacy. Stąd właśnie pomysł na ten wpis ;) No i przy okazji znowu boli mnie żołądek, więc im wcześniej wdrożę niektóre z tych punktów w życie, tym lepiej.

Witamina C

Tak naprawdę nie potrzebuję jej suplementować. A przynajmniej tak mi się wydawało. Z witaminą C muszę jednak uważać, bo mimo że jest świetna w kwestiach zdrowotnych, to wspomaga wchłanianie żelaza, które mam za dużo we krwi. Zima to jednak czas cytrusów, więc wszelkiego rodzaju grejpfruty, mandarynki, pomarańcze i inne są strasznie tanie, a na dodatek mają taki zapach, że kręci się w głowie. Staram się nie przesadzać z jedzeniem cytrusów, bo mimo że witamina C w cytrusach wcale nie ma superhiperwielkiego stężenia, to jednak wolę nie kusić losu. Ten punkt czeka na kolejne wyniki krwi, jednak na pewno włączę go do swoich nawyków.

Rosół

Ale taki prawdziwy, a nie taki z kostki, który zdarzało mi się jeść do tej pory. Nie ukrywajmy, od zarania dziejów podczas choroby podawało się ludziom rosół. Głównie dlatego, że taki prawdziwy, gotowany kilka (sic!) godzin rosół ma strasznie dużo mikroskładników i witamin, które są dla nas niezbędne. Rosół z prawdziwego zdarzenia jest gotowany na mięsie, które zawiera dużo cynku (a cynk jest koniecznym składnikiem w budowaniu naszej odporności), a oprócz tego zawiera dużo warzyw, w tym pietruszkę, czosnek, cebulę, marchew… Jeżeli uda mi się tym razem nie spartolić rosołu, to wrzucę przepis. Bo nie ukrywajmy, kto ma czas na gotowanie rosołu przez 10 godzin? ;)

Cynk

Pisałam o nim wyżej. Cynk jest cholernie ważnym składnikiem w budowaniu naszej odporności. Znajdziemy go przede wszystkim w mięsie (drób, cielęcina, wołowina, królik), ale występuje również w otrębach pszennych, maku, pestkach dyni, słonecznika, czosnku, cebuli, żółtkach jaj, orzechach, owocach morza, drożdżach i zielonych warzywach. Muszę przyznać, że bardzo zaniedbałam dostarczanie sobie ostatnio warzyw poza ogórkiem zielonym i pomidorem. Przy czym te warzywa nie dość, że są teraz cholernie drogie, to jeszcze wcale nie pachną, co przekłada się również na ich smak. Je też zaniedbałam, latem to by było nie do pomyślenia. Więc muszę do swojej diety włączyć pestki słonecznika, otręby i orzechy. No i warzywa, koniecznie!

Warzywa

Po prostu, tak ogólnie. Zielone warzywa, marchewka, dynia, cukinia, sałata, szpinak i por – muszę koniecznie wrócić do spożywania tych produktów. Potrzebuję bera-karotenu, witaminy E, selenu, no i przeciwutleniaczy wszelkiej maści. Oprócz tego z chęcią będę kontynuować dodawanie imbiru do herbaty, jednak muszę przystopować z ilością, ponieważ zbyt duża ilość imbiru źle wpływa na moje jelita i może być jedną z przyczyn podrażnienia żołądka.

Zioła

Powinnam zacząć sama robić coś w stylu „przyprawy do kurczaka” czy „przyprawy do mięsa mielonego”. A nie korzystać z gotowców. Chociaż jest łatwiej, to powoli mam wątpliwości co do stosowania takich gotowców. Zwłaszcza że tych przypraw używam prawie codziennie! Zioła, zioła, własne mieszanki – to przepis na sukces. Oprócz tego planuję pić czystek, pokrzywę, żeń-szeń, aloes i wrócić do picia melisy, ale nie mogę znaleźć jej nasion nigdzie :) Chyba kupię po prostu na Allegro, moja ostatnia melisa pięknie wyrosła i trzymała się aż do upałów. Później ją przelałam, przesuszyłam i padła, ale trzymała się niezwykle dzielnie!

Ćwiczenia

Wracam do regularnych ćwiczeń. Na tyle, na ile pozwoli mi zdrowie. Muszę wrócić do ćwiczeń z ciężarami, bo widzę zmiany w swoim ciele, które mi się nie podobają. Poza tym tęsknię za podnoszeniem hantli i wydziwianiem z taśmą treningową, no. Mata patrzy na mnie tak smutno za każdym razem, gdy wracam do domu… :D

Wysypiać się

Ostatnio podczas choroby spałam po 14 godzin dziennie i nie byłam wyspana. Ale to była grypa, więc nic dziwnego. Teraz znowu po pracy muszę albo zostawać dłużej, albo gdzieś dreptać po mieście, więc mam mocne postanowienie: 22:30 mam już spać! Oznacza to chodzenie do łóżka o 22 najpóźniej, żebym przez pół godziny miała okazję się wyciszyć i mieć szansę zaśnięcia. U mnie nie będzie z tym raczej problemu, ponieważ lekko przed 22 już powoli robię się senna. Mam też nadzieję, że leczenie rozwiąże mój problem wstawania w nocy. Część pobudek zwalam na koszmary, ale często budzę się w nocy, żeby pójść do łazienki. Tak nie powinno być.

Rezygnacja z alkoholu

Nie na zawsze, ale na jakiś czas na pewno. W założeniu nie chcę pić do 14 lutego, czyli do walentynek, ale czy to się nie przedłuży – nie wiem. Żeby mi zaraz ktoś czegoś nie zaczął zarzucać (pozdrawiam znajomych!), to wytłumaczę, że podejrzewam u siebie zapalenie trzustki lub wątroby. Kiedyś miałam lekkie zapalenie i to olałam, rezygnując z imprez na jakiś czas, później zwaliłam wszystko na IBS-a i tak się potoczyło. I mimo że nie piję teraz tyle, ile piłam wcześniej, to sam fakt, że upijam się szybciej i mam często dwudniowego kaca (a wcale nie piję dużo, zaznaczam!), to oznacza, że moja wątroba ma problem z filtrowaniem alkoholu. Duże ilości alkoholu mogły również uszkodzić znacznie moją trzustkę i nerki, a na dodatek zbyt wysoki poziom żelaza jest w stanie dość szybko uszkodzić moje organy wewnętrzne, dlatego nie chcę sobie dowalać alkoholem, który bądź co bądź jest trucizną. Gdzieś czytałam też, że alkohol wspomaga wchłanianie żelaza czy coś w tym stylu. Chyba więc rozumiecie, dlaczego postanowiłam go odstawić do czasu diagnozy? Coraz częściej pojawiają mi się typowo IBS-owe objawy, a także wrócił ból w prawej części brzucha. Doszedł ból żołądka. Może mieć to związek z tym, że postanowiłam wrócić do picia piwa, którego kiedyś nie tolerowałam, ale sami rozumiecie – nie chcę sama kombinować z tak niebezpieczną substancją, jaką jest alkohol.

Wietrzenie pokoju

Mamy kawalerkę, więc wszystkie zapaszki, gotowania, kocia kuweta czy inne pierdółki utrzymują się cholernie długo. Jest zimno i nienawidzę wietrzyć mieszkania, jednak muszę zacząć to robić. Zauważyłam, że po powrocie do domu bardzo często boli mnie głowa. W mieszkaniu panuje zaduch i mimo że to przyjemny zaduch, gdy za oknem temperatura odczuwalna wynosi -16 stopni, to jednak muszę popracować nad tym, żeby regularnie wietrzyć mieszkanie. Obowiązkowo muszę wietrzyć mieszkanie przed snem i jeden raz dodatkowo, od razu po powrocie z pracy.

Suplementacja

No niestety, ale muszę w końcu wziąć się za suple. I nie chodzi mi tu o białko czy witaminy. Chodzi mi o probiotyki, dzięki którym uda mi się ustabilizować moją florę bakteryjną w jelitach. Jak na razie mam zamiar brać probiotyki, które po prostu pomogą mojej florze bakteryjnej się ogarnąć i wrócić do siebie, ale nie wykluczam, że gdy wszystko się uspokoi poproszę lekarzy o lek na receptę. Kiedyś taki dostałam i wszystkie objawy przeszły jak ręką odjął, jednak nie chcę tym razem czegoś tak silnego. Nie chcę się pozbyć tylko objawów, a przyczyny!

Jak podnieść odporność organizmu

Część z innych punktów, znalezionych w internecie, spełniam bez większego problemu. Należą do nich: picie dużej ilości wody, unikanie cukru, regularne jedzenie, unikanie ostrych przypraw, podrażniających żołądek, picie dużej ilości herbaty, unikanie stresu, relaks, spacery. Jak widać jednak to nie wystarcza, a wszystko tkwi w diecie i kilku drobnych nawykach, które pomogą mi zmienić życie na znośne i może nawet całkiem przyjemne.

A wy co robicie, żeby podnieść swoją odporność? :)

Pamiętajcie – jeżeli chcecie skomentować post jako gość, wpiszcie komentarz w polu do tego przeznaczonym, a następnie kliknijcie „zarejestruj” i wybierzcie opcję „wolę pisać jako gość” :)