U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Moja przemiana w zdjęciach

W sumie długo nosiłam się z zamieszczeniem tego postu, ale zawsze było coś ważniejszego do zrobienia. Odkładałam to na później, a potem jakoś temat wylatywał mi z głowy. Ponieważ nie jestem już tak aktywna, jak kiedyś, no i w moim życiu wciąż zachodzi wiele zmian, postanowiłam w końcu przygotować te zdjęcia sprzed roku (tak, ten post czekał prawie rok!), żebyście zobaczyli, jak udało mi się zwalczyć te kilogramy :) Może to będzie dla mnie też motywacja do tego, żeby nie folgować sobie zbytnio z jedzeniem, bo niestety, ale na przełomie 3/4 miesiąca dopadły mnie zawroty głowy, więc ćwiczenia kompletnie odpadają na ten moment. Ciało inaczej reaguje na zmiany, dodatkowo mam bardzo dużo pracy, no i ślub na głowie, lekarzy, badania, no i zaraz dojdzie uczelnia: praktycznie więc będę non stop siedzieć, a że miesiąc temu pożegnałam się ze swoimi adidasami na Anomalii w Szczecinie, to mam tylko obcasy i spacery są dla moich stóp bardzo bolesne. To znak, że trzeba zjeść jak najszybciej te czipsy ze stolika i nie kupować ich więcej ;) Wiem, że w ciąży tycie jest naturalne i moja waga jest na razie w normie – problem polega na tym, że startowałam z nadwagą około 5 kilogramów, więc to nie powinno tak wyglądać, jak wygląda teraz. Z drugiej strony mam wrażenie, że dziecko wysysa ze mnie jakąśtam część energii, bo twarzy mi bardzo zeszczuplała, a reszta ciała żyje swoim życiem :D I bądź tu człowieku mądry!

W każdym razie długo nosiłam się z tym wpisem, ale chyba dojrzałam do tego, by pokazać Wam nieciążowy brzuch, który wygląda gorzej, niż mój ciążowy obecnie ;) Wiem, w jaki sposób do tego doprowadziłam i wiem, co mam robić, żeby nie skończyć w tym samym punkcie, z którego zaczynałam. Tutaj znajdziecie mój przepis na zmianę nawyków żywieniowych, która się u mnie sprawdziła. Dodam jeszcze, że przez 4 tygodnie byłam na diecie od trenera, na której faktycznie schudłam 4 kilogramy, ale kosztem wstrętu do kurczaka z ryżem. Do teraz się wzdrygam, gdy pomyślę o tym „menu”. Kurczak pieczony w kanapce to był standard. I co z tego że chudłam, skoro chciało mi się wymiotować od tego kurczaka? Nigdy więcej! Przyda się Wam się też mój stary tekst Jak schudnąć 10 kilogramów. No i pamiętajcie o moich planach ze zmianą nawyków żywieniowych :)

Ostrzegam, że na zdjęciach (na prawie każdym) nie tylko mam brudne lustro, ale też syf w mieszkaniu ;) Powiem szczerze, że na początku w ogóle nie przyszło mi do głowy, że będę te zdjęcia upubliczniać. Dlatego też większość ma cenzurę, bo nie chcę świecić zwykłym stanikiem, ale dodam tylko, że z rozmiaru E/F spadłam na D. A tego, kogo obruszą majtki na zdjęciach, to odsyłam na pierwszą lepszą plażę latem – jakoś nikt się nie „sapie” o stringi-bikini. No.

jak schudnąć 10 kilogramów jak schudnąć 10 kilogramów jak schudnąć 10 kilogramów jak schudnąć 10 kilogramów jak schudnąć 10 kilogramów jak schudnąć 10 kilogramów jak schudnąć 10 kilogramów jak schudnąć 10 kilogramów jak schudnąć 10 kilogramów jak schudnąć 10 kilogramów

 

A teraz spójrzcie na zdjęcia z boku 60/62 kg i 70 kg. Masakra, nie? Obecnie mój ciążowy brzuch wygląda gorzej :D Serio! Nie mam niestety żadnych zdjęć z okresu, gdy ważyłam 75 kilogramów, ale to właśnie ta waga skłoniła mnie do zmiany nawyków. I żywieniowych, i sportowych. Może nie wyglądam spektakularnie na ostatnim zdjęciu, no i nie schudłam tego w kilka miesięcy, a plus minus pół roku/rok, ale u mnie wszystko szło powoli, bo po prostu lubię jeść. A dzięki temu zmieniłam swoje nawyki na zawsze :) Przynajmniej mam taką nadzieję. Moja zmiana popchnęła mnie także w kierunku dietetyki, obecnie obkupuję się podręcznikami i mam w planach wybulić trochę na kursy, a jak obronię magistra z zarządzania (przede mną ostatni rok), to planuję iść w kierunku studiów żywieniowych.

Pamiętajcie – najważniejsze to nigdy się nie poddawać. Nawet jeżeli mamy potknięcia i wpadamy w wir jedzenia byle czego, to zawsze możemy z tego wyjść. Lepiej robić cokolwiek, niż leżeć na kanapie jak ten kartofel i wcinać zamówione KFC. A jeżeli Ci się zdarzyło… to zjedz lżejszą kolację. I po prostu się pilnuj. Nie musisz być idealna, nikt nie jest :) Pamiętaj też, że spacer to też ruch! Nie wiem jak u Was, ale w Poznaniu pogoda zachęca do spacerów. Wybierz spacer/rower zamiast tramwaju, jeżeli pogoda pozwala. Schody zamiast windy, jeżeli pozwala Ci na to stan zdrowia. To drobne zmiany popychają nas ku większym :)