U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Podsumowanie roku 2016

Czas na krótkie podsumowanie tego roku. Nie chciałabym się rozpisywać, ale to chyba nieuniknione – postaram się jednak pisać w miarę zwięźle :) Muszę przyznać, że to nie dość, że moje pierwsze podsumowanie, to jeszcze w zeszłym roku nie robiłam żadnych postanowień noworocznych (albo zdążyłam o nich zapomnieć), więc nie bardzo mam się do czego odnieść. Zrobiłam więc listę rzeczy, które udało mi się osiągnąć w tym roku i listę rzeczy, które chciałabym zrealizować w roku 2017. Staram się nie rozpamiętywać złych rzeczy, bo to po prostu bez sensu. Owszem, w 2016 zdarzyła się jedna z większych tragedii w moim życiu, którą była śmierć koleżanki, a na koniec dowiedziałam się, że moje kiepskie samopoczucie to wynik zbyt wysokiego żelaza we krwi (#bekazezdrowia) – norma to 37-145, ja mam 206. Podejrzewali anemię to przewrotny organizm dał lekarzom i mi samej pstryczka w nos. Ale nie mam zamiaru się tym zamartwiać – to najpewniej wynik tego, że z moją wątrobą nigdy nie było dobrze, a ostatnio zauważyłam, że moja wątroba nie filtruje alkoholu tak, jak powinna. Co najpewniej ma ogromny wpływ na trzustkę i standardowo, na jelita. Ale wszystkie wątpliwości rozwieją kolejne badania i lekarz. Tylko kolejnego dnia urlopu szkoda… Dobra, tym przydługim (jak zwykle) wstępem czas przejść do części właściwej posta :)

Co udało mi się osiągnąć w 2016 roku:

  • Wybaczyłam tym, którzy bardzo mnie zranili w przeszłości. Nie było to łatwe, ale z pomocą bloga Ani mi się to udało. Aniu, dziękuję, jesteś wielka, muszę Cię kiedyś dopaść i wyściskać, niczym prawdziwa stalkerka :D
  • Kolejny rok z M za nami <3
  • Schudłam 12 kilogramów. To jedno z moich największych osiągnięć. Razem ze zgubionymi kilogramami wzrosło moje poczucie wartości i pewność siebie. Odrobinę, ale jednak.
  • Zmieniłam styl życia i po prostu w końcu czuję, że mogę żyć jak chcę. Fajnie jest mieć kontrolę nad własnym ciałem.
  • Znalazłam pracę w zawodzie i podpisałam umowę na rok. Rzuciłam studia, które mnie stresowały i unieszczęśliwiały. Przez nie miałam nawet stany depresyjne i cieszę się, że postanowiłam wyrwać się z tego błędnego koła.
  • Założyłam bloga i publikuję posty regularnie. To duży sukces, bo z regularnością u mnie od zawsze było krucho. Bloga na tej domenie prowadzę od sierpnia i mam nadzieję, że w sierpniu 2017 będę świętować rocznicę :)
  • Zdobyłam też mnóstwo stałych i nowych czytelników, a każdy komentarz to dla mnie straszna przyjemność. Dziękuję wam! :*
  • Poznałam masę nowych ludzi. Głównie dzięki blogowaniu :) Cieszę się, że znowu zaczęłam otwierać się na nowe znajomości, bo przez ostatni rok strasznie to zaniedbałam i zamknęłam się w sobie.
  • Rzuciłam energetyki, które zaczęłam pić litrami po rozpoczęciu pracy. Jestem z siebie cholernie dumna, bo one mi naprawdę smakowały.
  • Przekonałam się do kawy. Na razie do typowej rozpuszczalnej, no ale wszystko jeszcze przede mną – mały kroczki!
  • W końcu poszłam na badania krwi, które odkładałam od lat. Fakt, że to było podyktowane przez mój pogarszający się stan zdrowia, ale liczy się fakt.
  • Rozpoczęłam nowe studia na kierunku praktycznym. Jak na razie jest fajnie, zobaczymy po sesji.
  • Udało mi (i M) się zaoszczędzić na xboxa. To wyczyn, bo naprawdę nigdy nie potrafiłam oszczędzać. Teraz wystarczy tylko odpowiedni plan i mogę podbijać świat! :)
  • Zmieniłam swoje nawyki. I te żywieniowe, i te zupełnie niezwiązane z byciem fit. Powoli do przodu!

Co chcę zrobić w 2017:

  • Podpisać umowę o pracę.
  • Rzucić palenie.
  • Wystartować w co najmniej 3 zorganizowanych biegach.
  • Zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy, żeby móc żyć bez stresu o pieniądze.
  • Znaleźć idealne na wynajem mieszkanie.
  • Schudnąć do takiej wagi, żeby moje ciało zaczęło mi się w końcu podobać. Może to być 55 kilo, może być 60, ale chcę po prostu dobrze wyglądać.
  • Badać się regularnie.
  • Oddać krew. W tym roku mi się nie udało przez moje zdrowie. No i przez cienkie żyły, jak mi powiedziała pielęgniarka. Ech, może kiedyś mi się to uda.
  • Zrobić septum. Raz się żyje, nie? O tatuażach nie wspomnę, one się same robią! :D
  • Polepszyć stosunki ze starymi znajomymi. I jednocześnie nie zaniedbywać nowych znajomych.
  • Dalej blogować – to chyba oczywiste :)
  • Zrobić jakiś kurs. Z branży lub związany z blogiem – po prostu chcę zainwestować w siebie, w końcu.
  • Pojechać na urlop. W końcu by mi się przydało. Może to być nawet Radom, ale żeby to trwało więcej niż dwa dni, jak do tej pory.
  • Zdążyć ogarnąć ślub. Niby wszystko jest ustalone, ale nic nie zabukowaliśmy. Masakra z tym, człowiek powoli zaczyna mieć dość, a nawet nie zaczął porządnie planować ;)
  • No i wziąć ten ślub.


A jak u was z postanowieniami? I planami na 2017 rok? Czy może w ogóle tego nie robicie? :)

Jeżeli chcesz skomentować jako gość, to wpisz komentarz, kliknij „zarejestruj” i zaznacz opcję „wolę pisać nako gość”! :)