U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Podsumowanie sierpnia

Jest to mój pierwszy post tego typu, jednak nie powiem – czuję małą ekscytację. Zazwyczaj dostaję na stary adres e-mail podsumowanie z samego endomondo, jednak ogranicza się ono do ilości przebytych kilometrów i ilości spalonych kalorii. Mi jednak zależy, szczególnie ostatnio, na wprowadzeniu regularności treningów. Jak sami wyżej widzicie, jest z nią bardzo krucho.

Muszę przyznać sama przed sobą, że źle nie jest. Zupełnie inaczej też patrzy się na to na blogu, a na stronie endomondo ;) Bardziej krytycznie. Jak zwykle u mnie dominują spacery (w sobotę – wpisała mi się ręcznie niedziela – byliśmy na anomalii we Wrocławiu, więc było 5 godzin w słońcu i z 10 kilometrów zrobionych, z czego część sprintem ;p Ale opłacało się, wygraliśmy! Viva la Resistance!), co jest wynikiem gry nie w Pokemon Go (o dziwo grałam w to dość krótko), a w Ingressa. Ingress polega prawie na tym samym, co Pokemon Go – chodzisz po mieście z telefonem. Z tym, że zamiast łapania pokemonów przejmujesz i niszczysz portale ;) Jeżeli chcecie poczytać więcej o grze, zapraszam tu.

Oprócz spacerów widać jeszcze treningi siłowe. O tyle, ile spacery trwały różnie (20 minut-5 godzin), o tyle siłowo ćwiczyłam od 30 do 45 minut. Więc nie ma aż takiego rozstrzału. Skupiałam się na nogach i górze, czyli ramiona, barki, plecy. Na brzuch osobno nie ćwiczę – przeplatam niektóre ćwiczenia jakimiś dodatkami na brzuch, ale skupiam się na tym, żeby doskonalić technikę podnoszenia ciężarów, a przy tym mięśnie brzucha ostro pracują, więc nie mam wyrzutów sumienia. Poza tym najpierw muszę się zredukować, żeby cokolwiek pod tłuszczem było widać.

Dobra wiadomość – najmniejsza waga, jaką osiągnęłam w sierpniu, to 64 kilogramy. Ile ważyłam na początku przygody z blogiem, pisałam tutaj, jeszcze na blogspocie. Jak dla mnie jest to ogromny sukces, zwłaszcza że zmieściłam się w swoje spodnie z liceum ;) Co prawda boczki się wylewają i spodnie trochę cisną przy siedzeniu, ale nigdy bym nie pomyślała, że znowu je wcisnę na tyłek! :)

LisieMyśli łosoś

Jeszcze dodam kilka słów na temat września, jako że jest pierwszy. Pracuję, a od października idę na studia zaoczne, więc początek roku mnie nie dotyczy. Ale wprost nie mogłam się doczekać, aż użyję swojego nowiutkiego kalendarza w muminki, który kupiłam w Empiku :) Jest świetny! Ma wszystko to, czego potrzebuję. Krótki przegląd miesiąca, gdzie będę zaznaczać treningi, długie kolumny przy każdym dniu, żebym mogła zapisać masę swoich pierdół (mam rozlazłe pismo, na dodatek koślawe, więc potrzebuję dużo miejsca), no i ważne zadania do wykonania oraz cele, które udało się zrealizować. I absolutny hit – moje marzenia na ten miesiąc :)

Szkołowiczom i poprawkowiczom (studenci) życzę powodzenia! :)