U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Podsumowanie stycznia

Jak ten czas szybko leci. Wydaje mi się, jakbyśmy dopiero chwilę temu wchodzili w nowy rok. Fakt, że u mnie już na początku źle się działo i musiałam poświęcić treningi na załatwianie masy spraw, spotęgował uczucie uciekającego czasu. Ale koniec z tym – luty to będzie mój miesiąc. A styczniowi mówię gromkie

posumowanie stycznia

W styczniu dużo rzeczy zwaliło mi się na głowę. Choroba, śmierć kolegi, sesja, sikający na łóżko kot, rozwalona (zanim kot zaczął sikać) kanapa, moje zdrowie ogólnie (nadal nie wiedzą, co mi jest, typowe), choroba koleżanki. Do tego dochodzi praca, gotowanie, treningi/spacery, nauka, sprzątanie, pranie, spanie 7/8h (z tym było naprawdę, naprawdę kiepsko w styczniu!), planowanie wydatków, wizyty u lekarzy… Serio, byłam tak zawalona, że nie dość, że nie ćwiczyłam tyle, ile chciałam, to nawet włosy myłam raz w tygodniu. Porażka na całej linii pod względem organizacji. Dlatego też postanowiłam kopnąć się w dupę i skorzystać z tego, że luty ma być luźniejszy. Nawet zaplanowałam sobie cały miesiąc w moim prawie-BJ ;) Generalnie pozostałam przy swoich poprzednich tabelkach (tydzień, priorytety, to do, treningi), ale na początku każdego miesiąca dodałam kartkę ze zdrowymi nawykami, które chcę regularnie odhaczać. Mam paskudne pismo, ale starałam się jak mogłam: pierwsza strona lutego wygląda tak:

podsumowanie stycznia

Jeżeli chodzi o treningi, to nastawiałam się na „boże, jak słabo”, ale powiem wam, że nie jest tak źle. Tydzień przed sesją starałam się cokolwiek robić, ale wyszło jak zwykle – materiału było więcej, niż się spodziewałam, i tutaj dosłownie zabrakło mi czasu. Ale za to pojawiło się sporo spacerów no i dużo treningów siłowych – po kupnie nadajnika H7 w końcu mogłam normalnie włączać opcję „trening siłowy”, żeby liczyło mi normalnie spalone kcal. Brakowało mi tych treningów, a dodatkowego kopa dodaje mi fakt, że nadajnik pięknie liczy ile czasu poświęciłam na spalanie tkanki tłuszczowej, a ile na poprawę kondycji. Dlatego bardzo często tłumaczę, że połączenie siłowego z cardio to dobry pomysł – fajnie jest urozmaicać sobie treningi i je przeplatać, bo kondycja też jest bardzo ważna :)

podsumowanie stycznia

Jakie mam plany na luty? Przede wszystkim przeczytać chociaż jedną książkę, zamknąć temat 1 semestru na uczelni, regularnie ćwiczyć, zmienić szablon i ogarnąć się pod względem finansowym. Kusi mnie również zakup multicookera… Wiecie, to nie jest tak, że ja sam wszystko robię. Buc mi pomaga, ale jednak jak sobie wymyślę jakiś przepis, to wolę go zrobić sama, bo on nawet często nie wie, o co mi chodzi. A ja jestem beznadziejna w tłumaczeniu. Poza tym coś mu się ostatnio stało z nadgarstkiem i o tyle, ile go goniłam do roboty, kiedy miałam sesję (serio, nie miałam czasu! W ogóle. 8-16 w pracy, o 17 byłam w domu, o 17:30 jedliśmy obiad, około 18 zaczynałam się uczyć i kończyłam o 21, musiałam zrobić kolację, obiad do pracy i pójść spać przed 23), to teraz mam luźniej i niech mu ta ręka odpocznie. Chociaż się do lekarza zapisał po moim suszeniu głowy, więc i tak odniosłam sukces ;)

Poczytałam sobie o multicookerze i kurczę, urządzenie wydaje się naprawdę świetne. Tylko nie do końca wiem, jak to wszystko działa. Brakuje mi takiej prostej recenzji dla laika, któremu pokaże się krok po kroku, jak się z tego korzysta. No bo jak kurczak i ryż się mają robić jednocześnie w jednym garze? Mój mózg tego na razie nie ogarnia :D

A wy jakie macie plany na luty? A może nie rozbijacie tak planów i po prostu zaplanowaliście rok 2017? Obojętnie jak to robicie, to mam nadzieję, że wasz styczeń było dużo lepszy, niż mój ;)

Jeżeli jesteście ciekawi, to porównajcie styczeń z podsumowaniem grudnia i podsumowaniem listopada. Not bad.