U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Poniedziałek u Rudej #1

Znacie to uczucie, kiedy nic Wam się nie chce? Kiedy wstajecie zmęczeni do pracy w poniedziałek, marudząc pod nosem jak słynny Garfield „nienawidzę poniedziałków”? Myślę, że każdy to zna. No, chyba że nie zaczyna pracy w poniedziałek ;) Poniedziałek zwykle jest ciężki, ale wiecie – nie muszą takie być. I mimo że piszę to w niedzielę wieczorem, chora, smarkająca, to wiem, że jutrzejszy dzień będzie dobry. Przed wami długo zapowiadany i ciągle przesuwany nowy cykl – poniedziałek u Rudej!

Dlaczego postanowiłam wystartować z nowym, pierwszym na tym blogu, cyklem. Jako że poniedziałki zawsze są przygnębiające dla dużej części społeczeństwa. Stwierdziłam, że spróbuję dołączyć do motywujących, poniedziałkowych blogerów ;)W końcu ja się przekonałam, że pracujące poniedziałki nie są takie złe.

Poniedziałki kojarzą się nam z wczesnym wstawaniem, z chodzeniem do pracy, z otrząsaniem się z weekendu. Tylko… czym tak naprawdę różnią się od wtorku? We wtorek też wcześniej wstajemy, też idziemy do pracy, nadal otrząsamy się z weekendu. Ale to jednak poniedziałek jest demonizowany. Szkoda obarczać winą ten jeden dzień w tygodniu, prawda? Trochę to nie fair.

Skończ demonizować poniedziałek!

Czasami jednak pozytywne myślenie nie wystarcza. Dlatego mam dla was kilka rad, które pomogą nam zacząć nowy tydzień z uśmiechem i energią.

1. Wstań wcześniej. Wystarczy 5-10 minut. Dzięki temu będziesz miała więcej czasu na dobudzenie siebie – czy to za pomocą dłuższego prysznica, czy dłuższego siorbania kawy. Poza tym nie będziesz biegać jak kot z pęcherzem, ponieważ brakuje ci czasu. Osobiście stosuję tę metodę nie tylko w poniedziałki. Wstaję 10 minut wcześniej i dzięki temu mogę na spokojnie dojść na przystanek, zamiast zasuwać w deszczu zestresowana, że znowu mój publiczny środek transportu odjedzie mi sprzed nosa.

2. Przygotuj potrzebne ci rzeczy wcześniej. Cokolwiek, na co marnujesz rano czas – ubrania, dokumenty, lunch do pracy. Rano będziesz spokojniejsza i unikniesz niepotrzebnego stresu. Ja nigdy nie mam problemu z tym, co założę rano, jednak nie wyobrażam sobie robienia jedzenia do pracy przed pracą. Zawsze przygotowuję swojego lunchboxa w dzień wcześniej, wieczorem. Oszczędzam tym samym około 20 minut rano.

3. Zrób coś, co ci sprawia przyjemność, ale nie jest drzemką ;) pośpiewaj pod prysznicem, poskacz w miejscu, potruchtaj na przystanek, zjedz coś, na co miałaś ochotę cały tydzień, ale nie mogłaś, bo „trzymałaś czystą michę”. W poniedziałki z rana czekoladka powinna nam poprawić humor – ale pamiętaj, że bez przesady ;) Nikt nie każe ci jeść całej tabliczki. Kostka wystarczy, czy nawet cały pasek. Albo zjedz wieczorem, jako nagrodę za przetrwanie tego dnia :) Zaraz odezwą się głosy, że przecież czekolada nie jest fit. No nie jest – ale marudzenie cały dzień równie przyjemne nie jest, a od kostki raz na jakiś czas nie przytyjemy :)

4. Wstań od razu. Podobno ludzie dzielą się na tych, którzy wstają od razu i tych, którzy mają 20 budzików. U mnie w mieszkaniu ja jestem pierwszym typem, M drugim. Prawie codziennie słyszę narzekanie na bóle głowy, na niewyspanie, gdzie ja już po dotarciu do firmy wcale nie czuję się zmęczona.

5. Idź spać wtedy, kiedy jesteś zmęczona. Chcesz iść spać wcześniej? No to mam złą wiadomość – jeżeli nie jesteś zmęczona i położysz się o tej 22, gdzie zawsze chodziłaś spać o 24, to prędzej zaśniesz o 2 w nocy. Niestety, tak nasz organizm działa. Rób cokolwiek, np. poczytaj, i jak poczujesz senność, idź spać. Rozdział książki czy odcinek serialu ci nie uciekną, a jak przegapisz zmęczenie, możesz mieć kłopoty z zaśnięciem.

6. Dbaj o sen cały weekend. Nie śpij w sobotę do 14, bo w niedzielę obudzisz się późno i będziesz miała kłopoty ze snem. Nikt nie każe ci ustawiać budzika na 8 rano, ale myślę, że max 11 na to, żeby już jeść śniadanie, jest opcjonalna ;) No, chyba że masz za sobą naprawdę ciężki tydzień: to śpij do woli! :) Ale staraj się nie dosypiać, bo duża część osób po prostu się po tym źle czuje. Poza tym można się nieźle zapętlić przez dosypianie. A przecież nie o to w tym chodzi, prawda?

A jeśli chcesz, to zostaw dla siebie wiadomość na lustrze ;) Karteczka, szminka, cokolwiek – wystarczy narysować uśmieszek. Wydaje się to głupie, ale działa :)

A wy jak dbacie o to, żeby poniedziałki nie były takie złe, jak je malują? Jeżeli chcecie dowiedzieć się, jak planować swoje dni, to zajrzyjcie do postów o organizacji czasu na pełnym etacie oraz jak organizuję swój czas :)