U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Poniedziałek u Rudej #2 + podsumowanie października

Dzisiejszy poniedziałek jest dla mnie szczególnie przyjemny – o 8 siedziałam już w pociągu do Szczecina, z którego pochodzę. W końcu jest 31, czyli nie dość, że koniec miesiąca, to jeszcze przeddzień Wszystkich Świętych. Ja mam tego dnia wolne, ale wiem, że nie we wszystkich firmach i sklepach pracownicy mają wolne. Ba, niektórzy pracują tego 1. Dlatego wiem, że takim osobom szczególnie przyda się motywacja w poniedziałek. I mieć nadzieję, że jeżeli nie chcecie pracować w święta, to w następne uda wam się mieć wolne :) Naprawdę wam tego życzę. Ponieważ jest 31, na dole wrzucam podsumowanie października.

Motywacja w poniedziałek jest szczególnie ważna – jak już pisałam, poniedziałki są szczególne głównie dlatego, że to pierwszy dzień tygodnia. Reset, idealny początek, zaczęcie z czystym kontem. Wspominałam jednak, że nie wszyscy lubią poniedziałki. Zwykle są to osoby, które nie przyzwyczaiły się do porannego wstawania, osoby, które nie lubią swojej pracy i osoby, które po prostu nie lubią poniedziałków. Bo tak. Pisałam również, że dla mnie poniedziałek to dzień jak każdy – we wtorek też wstaję na 8 i siedzę 8 godzin przed komputerem. Dlatego powstał ten cykl – chcę wam pokazać, że poniedziałki nie zasługują na takie traktowanie ;)

Myślę, że to kwestia odpowiedniego nastawienia. Jeżeli dobrze zaczniesz poniedziałek, to dobrze zaczniesz cały tydzień. Dlatego też postaraj się już w niedzielę zmienić swoje nastawienie. Ja wiem, że niektóre z porad zabrzmią banalnie, ale naprawdę działają :)

  1. Powiedz sobie, że jesteś super. Naprawdę – jesteś super i z wyglądu, i z charakteru. Uśmiechnij się do siebie, a jak chcesz, to się powygłupiaj przed lustrem. Na każdego działa coś innego. Ja się szczerzę do siebie i dzięki temu zaczynam poniedziałek z energią i dobrym humorem. Chyba że się nie wyśpię, ale o wysypianiu pisałam w pierwszej części tego cyklu.
  2. Zjedz śniadanie. Ale takie, które lubisz. C’mon, przecież nie musisz już od poniedziałku katować się koktajlami z jarmużem. Zjedz zdrowo, ale smacznie. I najlepiej obficie, ale nie tak, żeby się przejeść. Próbuj i eksperymentuj – tylko ty wiesz, jaka ilość jajecznicy będzie dla ciebie najlepsza. Nie ja, nie trener i nie dietetyk. Zjedz tak, żeby nie być głodną przez następne 3 godziny. Ja jem najczęściej jajecznicę na boczku (sporej ilości) z 3 jajek, plaster wędzonego łososia i pomidor (czasem jeszcze ogórek zielony) i około 9:30/10 zaczynam być głodna. A śniadanie jem o 7. Jeżeli zjem mniej, już o 9 zaczyna mnie ssać w żołądku albo – co gorsza – przed 9. I wtedy męczę się z burczącym brzuchem i po prostu psuję sobie humor. Zapamiętaj – człowiek głodny to człowiek zły ;)
  3. Zaplanuj dzień. To najlepiej robić w niedzielę. Pomyśl co zrobisz w poniedziałek przed i po pracy. A już w pracy lub kilka minut przed (ja jestem 7:45 już w biurze) zaplanuj sobie dzień „pracowy”. Ja stosuję zasadę, że nie przejmuję się pracą po pracy. Stresujący projekt lub problem, którego nie rozwiązałam jeszcze? Trudno, po 16 moje myślenie się wyłącza, nie jestem robotem i potrzebuję resetu. Jakbym chciała pracować w domu, to dalej pracowałabym zdalnie ;)
  4. Poćwicz. Jeżeli możesz to przed pracą, a jeżeli wolisz dłużej pospać, to po pracy. Ja ćwiczę po obiedzie w domu, przed kolacją, i tym pięknym akcentem zrzucam poniedziałkowy stres ze swoich barków. I wcale ten poniedziałek nie jest mi straszny. Poza tym inaczej się pracuje z myślą, że dasz sobie po powrocie wycisk ;)

Podsumowanie października

pazdziernik

Jak zwykle nie wyszło tak, jak planowałam. Ale! Musicie wiedzieć, że od 27 mam Polar A300 i przestałam korzystać z endomondo. Dlatego podaję wam pięknie zedytowaną tabelkę z endomondo z moimi ulepszeniami w paincie. Prawda, że byłby ze mnie niezły grafik? ;) W każdym razie dzisiaj w planach mam trening siłowy plus coś Marty z codzienniefit. Mam ciężary u rodziców, ale bez przesady, ile można robić to samo? A jestem ciekawa jej treningów, bo podobno dają w kość. A już widzę swoją aktywność u rodziców. Godzina na fotelu fryzjerskim i zaleganie jak kartofel na kanapie przed telewizorem (u siebie w domu telewizora nie mam, więc bezczelnie zajmuję tv u rodziców. Oglądam namiętnie animal planet i inne discovery, na które mnie po prostu nie stać u siebie) – dlatego chociaż 20 minut ćwiczeń da mi dużo. Wychodzę z założenia, że lepiej zrobić interwały przez 15 minut, niż przez ten czas siedzieć na tyłku kolejny dzień z rzędu, jeżeli nie ma do tego przeciwwskazań ;)

Pamiętajcie również, że przez tydzień byłam chora. No, ponad tydzień. Uważam, że jak na chorobę całkiem dobrze się spisałam, jeżeli chodzi o aktywność fizyczną. A spacery pomogły mi oczyścić myśli (i szalik) z zarazków. Szkoda tylko, że teraz M. choruje. Typowe – jak nie jedno, to drugie ;)

A jak wam minął październik? I czy nadal nie lubicie poniedziałków, czy może trochę je oswoiliście? :)

Inne moje teksty, które mogą wam pomóc:

Poniedziałkowa motywacja

Poniedziałek u Rudej #1

Jak zorganizować sobie czas

Organizacja czasu na pełnym etacie