U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Poniedziałek u Rudej #4

Posty ostatnio pojawiają się później, jak sami pewnie zauważyliście. Jest to spowodowane przede wszystkim pogodą. Może nie jestem meteoropatką, jednak muszę przyznać, że pogoda mocno na mnie oddziałuje. Gdy świeci słońce, od razu mam ochotę do działania i poszłabym biegać nawet w mróz. Niestety, ale ostatnio słoneczko świeci tylko wtedy, gdy jestem w pracy :( Może i przekłada się to na moją wydajność, jednak po 16 jestem zmęczona i gdy dochodzi jeszcze trening, to nie bardzo mam siły na nowego posta. Motywacja w poniedziałek, szczególnie ten, przyszła mi łatwo, jednak co będzie, gdy dzień nie będzie tak słoneczny? A jeżeli chodzi o treningi, to muszę to sobie wszystko ułożyć, dlatego jeszcze nie opublikuję mojego nowego planu treningowego. Trochę popłynęłam i muszę go zmodyfikować, ale myślę, że dzisiaj wieczorem będzie już skończony i będę mogła go opublikować za tydzień. W piątek za to czeka Was tak długo wyczekiwana recenzja pulsometru Polar A300 :) Przepraszam, że musieliście tyle czekać, ale chciałam mieć zegarek przynajmniej miesiąc, żeby móc o nim napisać. A w środę podsumowanie listopada. Boję się, znowu dałam dupy z treningami. Ale teraz, gdy mam wyznaczone treningi i co mam na nich robić, jakoś łatwiej mi się zmotywować. Chyba :D W każdym razie chyba wiecie, że motywacja w poniedziałek to wcale nie taka prosta sprawa.

Jak więc sprawić, żeby motywacja w poniedziałek nie opuściła nas, jak powietrze opuszcza przedziurawiony balon?

1. Powtarzaj sobie, że to będzie dobry dzień. Serio – nie ma nic gorszego niż powtarzanie sobie od poniedziałku „Boże, znowu do pracy”, „Kurde, znowu się nie wyspałam”, „Cholera jasna, posoliłam kawę, będzie dzisiaj beznadziejny dzień”. Powiem wam, że czasem zdarza mi się wstać lewą nogą i solić kawę, którą zaczęłam pić* niedawno. Dobrze, że jestem na tyle przytomna, że orientuję się przed zalaniem kubka, że trzymam w ręku solniczkę ;) Abo łyżkę z solą w pracy. Gdy będziesz powtarzała sobie, że dzisiaj jest super dzień, w końcu sprawisz, że będzie on super. Uwierz – nasz mózg jest nieprawdopodobny i naprawdę niesamowity. Z jego pomocą możemy odwrócić ten zły dzień o 180 stopni. Siła autosugestii :)

2. Zaplanuj cały tydzień już w niedzielę. Wiem, że to jest trudne, bo w niedzielę i ja chcę poleżeć do góry brzuchem, ale nie ma tak lekko ;) Jeżeli już w niedzielę wieczorem usiądziesz na pół godziny i spiszesz na kartce swoje priorytety, to łatwiej ci będzie zacząć cały tydzień. Pomyśl sobie, ile czasu tracisz w poniedziałek w pracy na zastanawianiu się, w co masz ręce włożyć? A jeżeli w poniedziałki nie pracujesz, to ile czasu „lenisz się” w domu, obmyślając plan sprzątania? No właśnie :) Warto więc zrobić to dzień wcześniej.

3. Zmień pracę. Serio, to nie żart. Ja wiem, że jeść każdy musi, jednak gdy twoja praca nie jest pracą przejściową a mimo to nie sprawia ci żadnej satysfakcji lub gdy czujesz się przybita, gdy musisz do niej iść w poniedziałek, to chyba czas na zmiany. Nie bój się ich – wcale nie są takie straszne. Warto wychodzić ze swojej strefy komfortu, uwierz mi. Zmiana pracy musi być jednak przemyślaną decyzją. Nie można tak o rzucać pracy, gdy ma się umowę do końca roku bez możliwości jej zerwania lub gdy ma się rodzinę na utrzymaniu a ty nie wiesz, co dalej. Weź jeden, dwa dni urlopu (chyba że możesz więcej, to śmiało!) tylko po to, żeby się zatrzymać i zastanowić się, czego oczekujesz od życia. Co chcesz robić w przyszłości i jak chcesz żyć? Czy to nie jest chwilowe załamanie lub znudzenie? Nie namawiam nikogo do rzucenia pracy teraz zaraz, ale jeżeli na myśl o kolejnym dniu spędzenia w obecnej robocie masz ochotę podciąć sobie żyły, to znaczy, że coś jest nie tak.

4. Znajdź sobie hobby. Może to być sport, wycinanie, origami, rysowanie. Cokolwiek, co pozwoli ci się po pracy oderwać od rzeczywistości. Uwierz mi, że takie odcięcie się jest potrzebne. Ja wczoraj złamałam moją zasadę i zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak rozwiążę pewien problem z klientami w pracy. I spałam do dupy, nie mogłam zasnąć, obudziłam się o 4:30 i do 5:30 już nie mogłam zasnąć. W efekcie jestem zła i niewyspana, a problemu i tak nie rozwiązałam. Zostawmy pracę w pracy, dom powinien być dla nas. Po godzinach pracy nie powinniśmy o niej myśleć.

motywacja w poniedziałek

Motywacja w poniedziałek to nie jest taka prosta sprawa, jak już wspominałam, ale zawsze możesz pomyśleć nad rozpoczęciem czegoś nowego właśnie w ten dzień :) Może kup sobie nowe ciuchy sportowe? Albo przepiękny zeszyt i zrób własny bullet journal? Ja będę dzisiaj go robić, o ile uda mi się dorwać piękny zeszyt. Potrzebuję go do blogowania i ogólnie uporządkowania swojego życia, mój kalendarz jest przepiękny i będę z niego chętnie korzystać w sprawach ogólniejszych, jednak nie mam tam miejsca na typowo blogowe sprawy :(

* tak jest. Od ostatniego wpisu o nawykach żywieniowych nie tknęłam energetyka ani razu! Hreindyr czy Ty to widzisz? Jeszcze oduczę się słodzić kawę i w ogóle będzie ekstra :) Dziękuję za kopa w tyłek, bo mimo iż wiedziałam, że energole to zło, to potrzebowałam kogoś, kto mi personalnie to powie/napisze. Jak widać poskutkowało :) Energetyków nie piję od 24 dni.

Będę też przygotowywać się do rzucenia palenia, bo ostatnio zauważyłam niepokojącą tendencję do zbliżania się znowu (!) do wypalania paczki dziennie. Kiedy wstanę w nocy i nie mogę zasnąć, paliłam – to mnie na tyle zmulało, że szłam spać od razu. Obserwowałam się jednak bacznie przez ostatni tydzień i zauważyłam, że często organizm sam zaczął się budzić w nocy, żebym mogła mu dostarczyć nikotyny. Nie ma mowy – tak nie będzie. To ja mam panować nad swoimi zachciankami, a nie one nade mną. Dlatego oficjalnie ogłaszam, że zmniejszam ilość fajek dziennie, więc proszę mnie nie drażnić :D Nie palę już w nocy i nie będę palić tuż przed snem. To na razie dwie fajki dziennie, ale wolę stopniowo się oduczać, aż może uda mi się rzucić kompletnie. Byłoby miło, zwłaszcza że chcę wziąć udział w wings for life a moje płuca pewnie pozwoliłyby mi na przebiegnięcie kilometra ;x Pewnie zacznę od któregoś… poniedziałku :D

Oprócz tego ważna informacja. Dostaję wiadomości, że ktoś chce skomentować post, ale nie może, bo trzeba się zalogować. Będę teraz pod każdym postem wrzucać informację, jak skomentować na Disqusie jako gość :) Musicie kliknąć w „zarejestruj”, jeżeli nie macie konta. Wtedy pokaże się wam coś takiego i wystarczy zaznaczyć „wolę pisać jako gość”.

motywacja w poniedziałek

Mam nadzieję, że to zachęci kogoś do wyrażenia swojej opinii. Pamiętajcie, konstruktywna krytyka rozwija. A hejt często spływa jak woda po kaczce ;)