U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Recenzja pulsometru Polar A300

Czas na długo wyczekiwaną recenzję pulsometru Polar A300. Muszę powiedzieć, że nie mogłam się doczekać, aż o nim napiszę, jednak chciałam ponosić go przynajmniej miesiąc, żeby mieć pełny pogląd na sytuację. I mimo że nie wypróbowałam wszystkich opcji (np. test wydolności czy wodoodporność, bo nie wiem, czy zegarek jest też odporny na mydliny i wolałam nie ryzykować), to uważam, że mam już prawie pełny obraz tego gadżetu. Recenzja pulsometru Polar A300 nie będzie kompletna, ponieważ nie kupiłam zegarka z pasem H7. Dlaczego to zrobiłam, już wyjaśniam niżej.

Cel: Polar A300 kupiłam głównie do monitorowania mojej codziennej aktywności. To właśnie dlatego zdecydowałam się na zakup samego pulsometru bez pasa H7, który służy do dokładniejszego pomiaru tętna. Zależało mi na tym, żeby codziennie wypełniać swój dzienny cel na 100% albo więcej, no i żeby kontrolować mój ruch. Mam pracę siedzącą, więc wydawało mi się to dobrym pomysłem. Pasa i tak bym nie nosiła na spacery i na co dzień, więc po co mi on?

Oczekiwania: monitorowanie codziennej aktywności, dokładne obliczanie kroków i spalonych kcal. Wytrzymała bateria, wodoodporność w razie wypadku „myję naczynia, zamoczyłam zegarek i co teraz?”, no i pasek, który nie będzie mnie uwierał.

Czy Polar A300 spełnił moje oczekiwania?

Można tak powiedzieć.

recenzja polar a300

Jak już pewnie wiecie, bateria w Polar A300 działa dłużej kosztem braku GPS. Nie chciałam używać zegarka do biegania, więc dla mnie brak GPS jest jak znalazł. Jeżeli jednak nie chcecie dodatkowo biegać z telefonem, to radzę się zastanowić nad innym modelem. Po prostu nie zapisze waszej trasy, a wiem, że takie zapisy to fajna sprawa (jak jeszcze biegałam to również na to patrzyłam).

Zegarek ma wymienny pasek w różnych kolorach. Jak dla mnie jest to jeden z wygodniejszych pasków, które kiedykolwiek spotkałam w zegarkach. Jest z przyjemnego materiału (silikon?), nie obciera ani podczas treningu, ani snu. Od wewnętrznej strony pasek ma delikatne wypustki, dzięki czemu zegarek nie przesuwa się podczas cardio, przy którym najbardziej się pocę. Jak dla mnie design jest również na plus, ale wiem, że nie każdemu może spodobać się zarówno pasek, jak i tarcza zegarka. Mi przypominają się zegarki z lat 90’, gdy patrzę na swojego Polara :)

Tarcza. Jest niezwykle wygodna. Na tyle mała, że nie rzuca się w oczy, ale na tyle duża, że świetnie widać godzinę. Pod nią znajduje się pasek aktywności, który zapełnia się z każdą kolejną aktywnością (np. wstanie do toalety czy krótki spacer). Na pasku widać również znak budzika, jeżeli taki sobie ustawiłaś. Jedynym minusem jak dla mnie jest brak poziomu baterii. Trzeba wejść w cokolwiek i cofnąć, żeby zobaczyć poziom baterii. A wbrew pozorom ta wcale nie trzyma tak długo, jak niektórzy zachwalali. Jest to po prostu uciążliwe, ale nie narzekam, bo wyrobiłam sobie nawyk sprawdzania poziomu co kilka dni.

Obsługa pulsometra jest niezwykle intuicyjna. Naprawdę łatwo zapamiętać te guziki i nawet moja mama, która widziała zegarek, była pod wrażeniem jego intuicyjności. Oprócz tego i treningów zegarek ma kilka dodatkowych funkcji, jak na przykład budzik, możliwość podłączenia zegarka do telefonu (np. wibruje, jak ktoś dzwoni), a także sygnał bezczynności (tylko wibracje – to ważne, bo przy np. synchronizacji i innych rzeczach zegarek wydaje dźwięki i musiałam się przekopywać przez recenzje, żeby się doszukać, w jaki sposób ten pulsometr alarmuje o bezruchu). Można też badać swoją wydolność, zmieniać stopień aktywności czy podejrzeć historię treningów bezpośrednio z zegarka, a także w prosty sposób synchronizować go z telefonem. Jeżeli chodzi o synchronizację, to moja przebiegała bez problemów, chociaż czasami miałam problem z łączeniem. Ale winię za to swój telefon, bo jest walnięty i lubi mi z dupy robić problemy ;) Jest na Androidzie, Huawei p8 lite.

Budzik – na plus. Wibracje są na tyle mocne, że mnie budzą. A powiem wam, że czasami zwykły budzik potrafiłam wyłączyć przez sen. Tutaj nie zaspałam ani razu :) Dodatkowy plus za to, że zegarek jest przygotowany na śpiochów i wibruje coraz mocniej, jeżeli go nie wyłączysz. Funkcja drzemki to 10 minut.

Monitor snu – tutaj mam mieszane uczucia. Niby się wszystko zgadzało, ale ostatnio zegarek nie do końca wykrywa mój sen. Niby jest podział na głęboki i lekki i u mnie się wszystko zgadzało (byłam wyspana – przewaga głębokiego, byłam niewyspana – mało głębokiego, dużo lekkiego i przebudzenia), ale ostatnio nie wiem czemu pokazało mi 4 godziny snu, jak spałam 10. Fakt, że w różnych odstępach czasu (od 2 do 3, potem od 4 do 5 i tak dalej – chorobo, dziękuję), ale powinien to wykryć. Ja bym się tym monitorem snu nie sugerowała, ale muszę przyznać, że to fajny dodatek, tak dla ciekawości.

Funkcja informowania o połączeniach – sprawdziłam, działa. To coś, za co moja mama powinna wysłać Polarowi kartkę na święta. Szkoda, że informuje cię o każdym (absolutnie każdym!) powiadomieniu, ale ważne, że działa :) Możliwe, że da się to też jakoś ustawić, ale jeżeli chodzi o mój telefon, to jestem noga. W każdym razie ja to wyłączyłam, bo pulsometr ciągle mi wibrował – na każde głupie powiadomienia z fejsa czy telegrama reagował wibracjami. Fajnie, że pokazuje, czy to instagram, fejs, czy połączenie/sms, ale bałam się, że w nocy będzie mi wibrował, jak jakiś śmieszek postanowi skomentować mój status. I pobudka gotowa.

Treningi – tutaj zaczynają się schody. Wyniki bez pasa są totalnie niemiarodajne, jeżeli chodzi o trening siłowy. Jeżeli chodzi o cardio, pi razy drzwi zegarek trafia z ilością kcal i dobrze liczy kroki (bieg w miejscu, skipy w domu, skakanka, pajacyki itp.), ale przy siłowym kompletnie się gubi. Nie wierzę, że podczas 40 minut siłowego gdy pot się ze mnie leje, a mięśnie już nie dają rady, spaliłam 77 kcal. Tyle samo mi pokazało podczas dużo lżejszego siłowego z dużo mniejszym obciążeniem. Podsumowując – jeżeli chcesz kupić ten zegarek z tego samego powodu co ja, to śmiało. Jeżeli chcesz przy okazji mierzyć treningi i przeprowadzić np. test wydolnościowy, koniecznie zainwestuj w zegarek z pasem. Bez tego ani rusz, o czym wspominała mi również Marta z codzienniefit. Ja mam w planach dokupić pas, bo skoro przetestowałam zegarek bez niego i uda mi się regularnie trenować, to pas będzie miał więcej sensu, niż ten miesiąc temu. Ale planuję kupić go dopiero w styczniu, jeżeli uda mi się w grudniu trenować regularnie i popracować nad formą. Inaczej nie widzę w tym sensu, zwłaszcza że koszt samego pasa to 200 złotych.

Bateria – wytrzymuje 1,5 tygodnia, może 2. Nie wiem co robię źle, ale ładowałam go już cztery razy, odkąd go mam, a mam go miesiąc. Co prawda taka wytrzymałość jest super, ale po recenzjach, zachwalających baterię na wytrzymałość 4 tygodni, poczułam się lekko zawiedziona. Zegarek ładuje się ponad 2 godziny za pierwszym razem, za drugim ładuje się o połowę krócej. Z godzinę? Coś koło tego. Dlatego tutaj Polar ma duży plus.

Recenzja Polar A300

Podsumowując: pulsometr Polar A300 kupiłam po to, by mierzył moją codzienną aktywność. Spisał się na medal, jednak jeżeli chcesz uwzględniać również treningi siłowe i chcesz mieć dokładne wyniki treningów, to koniecznie kup zegarek z pasem. Ja jestem zadowolona zarówno pod względem designu, jak i całej reszty, którą opisałam. Mam w planach kupić pas, dlatego myślę, że zaktualizuję recenzję za kilka miesięcy albo napiszę nową, krótszą.

Ja kupiłam swój zegarek tutaj. Mogę polecić ten sklep – może wysyłka nie była błyskawiczna, bo czekałam 2 dni, o ile pamiętam (a że przebierałam nóżkami to chciałam towar mieć zaraz natychmiast – ale i tak jest bardzo szybka. W sumie szybciej się nie da, ale wtedy bardzo mi to przeszkadzało. Gdybym miała więcej kasy pewnie kupiłabym od ręki drożej w czymś typu Media Markt, jestem po prostu niecierpliwa), ale za to nie robili problemu z tym, że się spóźnię przez korki (mają czynne do 17, byłam 15 lub nawet 20 po). Obsługa supermiła, karta gwarancyjna jest, nie wiem jak z dostawą bo odebrałam zegarek osobiście, ale podobno wysyłają kurierem, więc myślę, że nie powinno być problemów.

A wy jakie macie doświadczenia z zegarkami marki Polar? :)

Pamiętajcie – jeżeli chcecie skomentować post jako gość, to musicie kliknąć w pole „zarejestruj” -> wtedy będziecie mieli możliwość zaznaczenia okienka „wolę pisać jako gość”.