U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Sekret? Wcale nie – wyśpij się!

Wiem, że pewnie słyszeliście to milion razy, ale nadal spora część ludzi  ma jedno z tych „przykazań” głęboko w zadku, więc napiszę to milion pierwszy raz: chcesz żyć zdrowo? Wysypiaj się, do jasnej ciasnej!

Ja wszystko rozumiem – wieczny brak czasu, praca, studia, szkoła, dom, dziecko albo dwójka. Etat, praca w domu, a do tego jeszcze gotowanie posiłków dla siebie lub rodziny, a potem jeszcze ćwiczenia. Pal sześć, jak ćwiczycie w domu lub biegacie, ale na siłownię to już trzeba się przejechać i zmarnować na dojazd nierzadko 2 godziny. Na sam dojazd! Ja to naprawdę rozumiem, każdemu jest ciężko. Ale to nie powód, by spać po 2-4 godziny dziennie!

Takie krótkie spanie jest niezdrowe. Dlaczego? Przede wszystkim długotrwałe spanie krócej niż 5-6 godzin upośledza nasze funkcje poznawcze, psuje nasz nastrój (np. jesteśmy ciągle rozdrażnieni lub mamy huśtawki nastrojów), a na dodatek psuje metabolizm glukozy. Niektóre badania wskazują również na związek pomiędzy podwyższoną ilością kortyzolu (tak zwany hormon stresu) z małą ilością snu. Pewnie na filmach czy w serialach widziałyście efekty braku snu. Psychoza, nerwica, omdlenia i majaczenie to tylko niektóre z nich. Czym całkowity brak snu różni się spaniem po 2 godziny na dobę przez długi czas? No właśnie. Obie opcje są dla naszego organizmu wyczerpujące. Nasz organizm potrzebuje regeneracji – zarówno ciało, jak i mózg. Dając z siebie 40% lub mniej w pracy na pewno nie będziemy zadowoleni. Na pewno również nie wytrzymamy długo przy ćwiczeniach. Co z tego, że jemy odpowiednią ilość kcal, skoro od braku snu boli nas głowa lub chce nam się mdleć?

kaboompics-com_bedroom

http://kaboompics.com/one_foto/1391

Mit czy fakt

Człowiek potrzebuje 8 godzin snu. jednak nie do końca tak jest. Wszystko zależy od tego, jak śpimy. Jeżeli mamy mocny sen i prawie od razu wpadamy w REM, czyli najgłębszy sen, to po 8h snu możemy się czuć dużo gorzej, niż po 6. Niestety, ale nie udało się jeszcze odkryć, jaki dokładnie związek ma REM z naszym trybem życia. Czasem śpię po 8 godzin równiutko, prawie co do minuty, a budzik wyrywa mnie wprost ze środka snu. Czasem obejrzę projekt lady i idę spać o 23 lub 24, czyli śpię po 6 lub 5,5h i wstaję wypoczęta i energii mam za trzech. Ostatnio idę spać o 22.30 i budzę się o 5, całkowicie wyspana. Nie wyskakuję z łóżka i nie idę biegać, ale ostatnio tak mnie denerwuje ta ponowna próba zaśnięcia i chodzenia jak zombie przez cały dzień (bo próbuję bezsensownie „dospać”), że chyba powinnam o tym pomyśleć.

Dwa obozy

Ludzie od zawsze są podzieleni na dwa obozy. Istnieją ci, którzy mają super metabolizm i ci, którzy metabolizm mają słaby. Stąd wiele żalu, że ktoś je pizzę, popija colą i zagryza cheesburgerem i chudnie, a ktoś „wypije szklankę wody” i tyje. Są osoby, które wieszają rolkę papieru otwarciem do ściany i od ściany. I wreszcie są osoby, które wstają od razu po usłyszeniu budzika i te osoby, które mają ustawione milion piętnastominutowych drzemek. Ja należę do tego pierwszego obozu od zawsze. No, chyba że kot mnie obudzi o 5:30, ale słowo daję – zanim zasnę to mija ponad 15 minut, więc w efekcie śpię 15-20 minut i czuję się jak kupa. I nie mam energii przez cały dzień. Takie dosypianie nie jest zdrowe, bo w pewnym momencie odbije się to na naszym samopoczuciu. Chroniczne zmęczenie, próba dospania za cały tydzień w weekendy… Znacie to? Chyba każdy z nas miał taki okres w swoim życiu. Więc jeżeli czujesz, że nie masz energii, a masz ustawionych 5 drzemek rano, to postaraj się wstać od razu. Siadasz i od razu spuszczasz nogi z wyrka – mniejsze prawdopodobieństwo, że przewrócisz się na drugi bok ;)

0186a0a974eb49f8ce2d4cfd5ef2b191_original

Planuję również rozpocząć poniedziałkowy cykl. Wiem, że takie poniedziałkowe są częste, ale sama mam ostatnio problem z ruszeniem tyłka w poniedziałek. No i jak kiedyś zaczynałam go z uśmiechem na ustach, tak teraz również mam z tym problem. Myślę, że to będzie dodatkowa motywacja, żeby powrócić do wstawania rano z uśmiechem :) Co myślicie?