U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Tu i teraz!

U Rudej ma nową odsłonę w postaci trochę lepszego, bardziej przejrzystego szablonu :) Jak Wam się podoba? Jest trochę niedociągnięć, które musimy na bieżąco poprawiać, ale moim zdaniem jest o niebo lepiej :) Minusem jest to, że wszystkie zdjęcia teraz będą musiały mieć taką samą wielkość, przez co nieźle się irytuję przy przycinaniu ich w różnych programach graficznych – ale chociaż wygląda to porządnie! Pochwalcie Buca, zrobił wszystko od zera <3

U Nebeskeej jakiś czas temu zauważyłam post z serii „tu i teraz” i uznałam go za świetną zabawę. Pech chciał, że go sobie zapisałam i o nim zapomniałam. Dopiero teraz, przy okazji wdrożenia nowego szablonu, zobaczyłam szkic w czeluściach różnych wpisów. Jeżeli chcecie, przyłączcie się do zabawy, bo może i jest już trochę późno, to zawsze można się w ten sposób poznać lepiej :)

Pracuję nad…

swoim ciałem i swoją wolą. Chciałabym być w końcu zadowolona z tego, jak wyglądam, a przy okazji chciałabym tak wyćwiczyć swoją wolę, żebym nie musiała żałować, że któryś raz z rzędu się złamałam i zjadłam pizzę/batona/wypiłam piwo. Dobrze wiecie, że promuję umiar we wszystkim, jednak zdarzają mi się dni totalnego luzu, podczas których wrzucam w siebie dosłownie wszystko, co mam pod ręką – pizzę, KFC, galaretkę, ogórki kiszone i zapijam to sokiem multiwitaminą. Zazwyczaj to są dni, podczas których choruję i nie wiem, co ze sobą zrobić. Ostatnie dni to była jakaś masakra, nie chcę wiedzieć, ile mam na plusie, bo piłam również jakąś magiczną sól, przepisaną przez lekarza, ale widzę po sobie, że wyglądam jak galareta. Brr. Chciałabym nie dopuszczać do takich sytuacji.

Uczę się…

wybaczać innym ludziom. Nadal jest to dla mnie bardzo trudne i czasem odzywa się we mnie stara zołza, która każe mi krytykować wszystkich i wszystko. Na szczęście są to bardzo rzadkie sytuacje, ale chciałabym, że w ogóle ich nie było. No i co innego wybaczyć komuś po kilku latach, a co innego po kilku dniach – zawsze długo trzymałam urazę i chcę to zmienić.

Cieszę się…

z tego, że mam takie życie, jakie mam. Jestem zaręczona, mam dwa koty, nie mamy problemów finansowych, jesteśmy w stanie odkładać – może nie jakieś wielkie sumy, ale jednak. Nie cofnęłabym się w czasie do np. liceum czy na studia i nic bym nie zmieniała, bo lubię swój obecny etap w życiu, tak po prostu.

Tęsknię za…

leżakowaniem :D Jako przedszkolak nigdy nie lubiłam leżakować, ale teraz uważam, że takie dodatkowe 30 minut leżakowania w pracy czy na studiach podniosłoby morale wszystkich ludzi na świecie :D Nie chodzi nawet o drzemkę, a o sam odpoczynek.

Czuję się…

słabo, bo jestem jeszcze mocno osłabiona po chorobie. Ale jestem szczęśliwa, chociaż czasami mam wrażenie, że patrzę na to wszystko jako ktoś obok. Ostatnio w ogóle nie czuję się sobą przez to ciągłe chorowanie, nie mogę się skupić i ciągle mam wrażenie, że stoję obok siebie. Na pewno na ten stan mają też wpływ okulary, które muszę wymienić na mocniejsze. Ale nadal to dziwne uczucie.

Czekam na…

moment, w którym będę mogła wychodzić z domu bez brania płaszcza/kurtki.

Zastanawiam się nad…

przyszłością zawodową. Zastanawiam się jak to dalej będzie wyglądało za kilka lat – technologia idzie mocno do przodu i wiem, że nie da się wszystkich ludzi, zastąpić, ale może za te 5 lat się przebranżowię? Może zawód, który będę wykonywać w wieku np. 30 lat jeszcze nie istnieje? Myśleliście kiedyś nad tym?

Czytam…

Żywienie w sporcie Anity Bean i Para w ruch Pratchetta. Pratchetta zostawiam sobie na podróże pociągiem, za to Żywienie w sporcie czytam systematycznie co kilka dni i robię notatki.

Jestem wdzięczna za…

to, co mam teraz. Za rodzinę, przyjaciół, zwierzaki, pracę – wszystko.

Chciałabym…

osiągnąć w końcu te cele, które sobie założyłam. Chcę też pogłębić swoją wiedzę na temat żywienia, treningów no i marketingu, którym zajmuję się zawodowo, można by rzec.

Potrzebuję…

pieniędzy :D A na poważnie to większego mieszkania, bo w tym zaczynam się powoli dusić. Marzy mi się osobna sypialnia i pokój z aneksem kuchennym. I duuuża szafa, najlepiej z drzwiami przesuwnymi, do której będę mogła wrzucić te wszystkie miotły i odkurzacze, które teraz tak mnie denerwują na widoku.

Nad niektórymi pytaniami musiałam się mocno zastanowić. Wbrew pozorom trudno jest powiedzieć zwięźle, czego się chce. Zwłaszcza gdy ma się tak dużo szczęścia w życiu :) Jak myślicie, jak Wy byście odpowiedzieli na te pytania? Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, zachęcam do zabawy na swoich blogach, jeśli je macie :) Albo w komentarzach.

 

 

Obserwuj mnie na INSTAGRAMIE i na FACEBOOKU. Jeżeli chcesz skomentować, wpisz komentarz w odpowiednie pole i kliknij myszką w pole „zarejestruj” → otworzą Ci się pola name, e-mail, hasło, a niżej okienko do zaznaczenia „wolę pisać jako gość”.