U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Woda, nie wóda!

Tytuł taki a nie inny, ponieważ odpowiedz sobie szczerze: ile razy słyszałeś teksty w stylu „woda? Chyba wóda, hehe” lub „pijesz wodę? Jak zwierzę?”. Ja słyszałam ich mnóstwo. Ba, sama niejednokrotnie ich używałam. Teraz również mi się zdarza, ale wiem, że to żarty. I znajomi też wiedzą ;)

Chciałam zwrócić uwagę na problem niepicia wody. I w ogóle jakichkolwiek płynów. Nie od dzisiaj wiadomo, że człowiek składa się z około 60% z wody – dlatego tak ważne jest, żeby ją w organizmie uzupełniać. Czynności fizjologiczne, które wykonujemy codziennie po kilka razy, pozbawiają nas wody z organizmu i często jesteśmy odwodnieni, co prowadzi do zatrzymania wody w organizmie. Przez to m.in. „puchniemy”. Czujemy się wzdęci, pierścionki uwierają w palce, a paski od ulubionych sandałków piją w grzbiety stóp. Jak więc tego uniknąć?

Pij wodę. Paradoksalnie im więcej wody wypijasz, tym mniejsze jest ryzyko jej zatrzymania. Człowiek powinien pić ponad 1,5 litra wody dziennie, jeżeli nie chce doprowadzić do odwodnienia. I najlepiej, żeby to była sama woda, ponieważ tak lubiana przez wszystkich kawa odwadnia organizm. Pijesz kawę? Pijesz karną szklankę wody ;) Owszem, wodę dostarczamy sobie z pokarmów, m.in. z warzyw, jednak w większości przypadków taka ilość jest niewystarczająca, żeby prawidłowo nawodnić nasz organizm.

W normalne dni nietreningowe poję około 2 litrów wody dziennie. Częściej jest to jednak 2,5 litra. W dni treningowe około 3, 3,5 litra. I wiecie co? Uczucie zatrzymania wody miałam ostatnio po imprezie urodzinowej, na której piłam alkohol ;) Nawet przed „tymi bardzo intymnymi kobiecymi dniami” woda mi się nie zatrzymuje tak, jak kiedyś. Nie jestem opuchnięta i marudna, mieszczę się w swoje spodnie i nic mnie nie pije w biodra.

Dorośli ludzie, którzy przecież powinni być mądrzejsi i w ogóle och ach, często piją około pół litra (!!) płynów dziennie. Są to zazwyczaj herbaty, kawy i soki. No, może czasem jedna malutka szklanka wody. I narzekają na to, że czują się spuchnięci, nic im się nie chce, a dodatkowo mają raz na jakiś czas szaleńcze napady pragnienia i wieczną suchość w ustach.

Spotkałam się też z opinią, że ktoś nie pije wody, bo nie będzie za nią płacił. Mam dla tych osób radę – zainwestujcie w tę butelkę filtrującą wodę z kranu. Przecież za wodę z kranu i tak już płacicie, a przy okazji nie będziecie produkować tony plastiku, który zanieczyszcza naszą planetę :)

Picie wody polepsza nasze samopoczucie, pomaga w walce z nadprogramowymi kilogramami (na początku chudnięcia przy zdrowym odżywianiu schodzi właśnie woda. Czasem po kilka kilo!) i z pewnością jest korzystniejsze, niż picie słodkich napojów czy nawet świeżo wyciskanych soków.

Wniosek? Pij wodę, a wódę zostaw na specjalne okazje. A nie na okazje bez okazji ;)