U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Jak wygląda mój powrót do ćwiczeń po chorobie?

Temat dość trudny, bo przecież nikt nie lubi chorować, a tym bardziej w momencie, w którym dba o swoją sylwetkę. Musicie pamiętać, że jeżeli czujecie, że zaczynacie chorować (katar, kaszel, bóle mięśni, stawów, zmęczenie itp.) to lepiej odpuścić ćwiczenia przez kilka dni, żeby się nie rozłożyć kompletnie. Bo potem możecie znaleźć się w takiej sytuacji, w której znalazłam się ja. Po ponad tygodniu choroby w końcu poczułam się na tyle dobrze, że wykonałam krótki trening. Muszę jednak zaznaczyć (ostatnio na fit grupach pytania o powroty do treningów pojawiają się nagminnie), że trening był lekki, żeby moje ciało z powrotem przyzwyczaiło się do wysiłku fizycznego. Więc jak wrócić do treningów po chorobie?

jak wrócić do treningów po chorobie

Gdy tylko czujemy się lepiej i zdrowiejemy, często mamy wrażenie, że moglibyśmy przenosić góry. Cóż, niestety ale tak nie jest. Ciało, które zmagało się z chorobą przez jakiś czas, nadal nie jest w pełni sprawne i musimy to przyjąć do wiadomości. Nawet głupie przeziębienie może sprawić, że cały nasz progres treningowy pójdzie w pizdu i wszystko będziemy musieli zaczynać od nowa. I uwierzcie mi – to jest ok! Nie jesteśmy maszyną, którą wystarczy naoliwić i dalej będzie mogła biegać 20 km na treningu czy wyciskać równowartość swojej wagi na klatę od razu po chorobie. Niestety, nie tak działamy. Nawet po chorobie nasz organizm jest totalnie wykończony i musimy nabrać sił, żeby móc z powrotem normalnie funkcjonować.

Jak wrócić do treningów po chorobie? To proste – gdy czujesz się już na tyle dobrze, że nic cię nie boli, a katar pozwala ci zrobić skłon (to nie jest zabawne, ja przez katar nie mogłam się schylać!), to znaczy, że możesz zacząć od czegoś lekkiego. Ja postawiłam na rozciąganie 20 minut i trening siłowy przez kolejne 20 (plus rozciąganie po treningu). Jedno i drugie rozciąganie dało mi gwarancję tego, że nie wstanę rano połamana. Jeżeli chodzi o ciężary, postawiłam w poniedziałek na górę, bo mogłam bez problemu kontrolować obciążenie, a taśm na nogi jeszcze się nie dorobiłam (standard). Normalnie ćwiczę na hantlach 4 kg jeden (i miałam zwiększać obciążenie, a tu dupa zbita), jednak tym razem zdjęłam talerze i ćwiczyłam na samym gryfie (2 kg jeden hantel). Niektóre ćwiczenia wykonywałam na 4 kg, ale większość jednak na 2 kg. To super uczucie czuć, gdy mięśnie z każdą serią „przypominają sobie”, jak to było przed chorobą ;) I mimo że spadłam w większości ćwiczeń o 2 kilogramy, czyli sporo, to jednak po treningu byłam cholernie zmęczona. Mówię wam, łapy mi drżały jak u alkoholika na delirce – a to tylko 2 kilo*!

Nie mówię, że mój sposób jest dobry. Ja czuję się po nim lepiej, jednak na pewno nie będę do niego nikogo namawiać. Ale również nie zalecam powrotu do formy sprzed choroby od razu, bo albo nie dacie rady i się zniechęcicie, albo następnego dnia możecie poczuć się jeszcze gorzej. Z każdym treningiem można dawać z siebie więcej – pamiętajcie, że musimy wczuć się w swój organizm i go słuchać! Jeżeli ciało powie „dość”, to odpuść tę jedną serię czy zmniejsz obciążenie albo skończ bieg na 20 kilometrów na piętnastym kilometrze. Forsując się niepotrzebnie tylko przeciążysz swój organizm, który przecież stoczył ciężką bitwę ze złośliwymi wirusami i wyszedł z niej zwycięsko!

A jeżeli chcesz wiedzieć, jak uniknąć nawrotu przeziębienia czy grypy, to zapraszam do postu Ani. Możesz również zastosować którąś z moich domowych metod na przeziębienie. Mi nie pomogło, zareagowałam zbyt późno i niepotrzebnie włóczyłam się po dworze. Ale kto wie, może ty unikniesz choroby? :)

*Tak, wiem doskonale, że mówi się kilogramy a nie kilo, ale nie chciałam w kółko powtarzać tej samej formy ;P