U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Zdrowe nawyki – czyli zamienniki

Dzisiejszy post będzie odrobinę nietypowy. Głównie z tego względu, że tym razem pokażę Wam i wytłumaczę, jak dokonać drobnych zmian w swoim żywieniu, żeby móc cieszyć się spadającymi obwodami. Takie zmiany są naprawdę drobne i myślę, że jeżeli je zastosujecie u siebie, to po pierwszych tygodniach będą już widoczne efekty :) Zdrowe odżywianie to nie tylko sałatki, awokado czy jakieś produkty light czy fit (nie jedzcie tego świństwa! Dlaczego: o tym w kroku 3) – to po prostu normalne jedzenie, którym a) da się najeść i b) jest smaczne.

Tak naprawdę nie są nam potrzebne żadne diety, żeby schudnąć. Wystarczą małe zmiany, które będziemy wprowadzać stopniowo. Możecie sobie pomyśleć „tak, jasne, niby jak? Mam nie jeść słodyczy i co, to wystarczy?” – no więc odpowiem, że nie, nie wystarczy. Tych zmian będzie więcej, ale nie będą aż tak „drastyczne”, jak niejedzenie słodyczy ;) Tak w ogóle to pamiętacie o naszym majowym wyzwaniu? Jak Wam idzie? :D Już końcówka! W każdym razie można powiedzieć, że to taka… dieta bez diety :D Czyli po prostu zdrowe, normalne jedzenie.

Zasada numer 1 – pół talerza warzyw

Na pewno to znacie, prawda? Warzywa są zdrowe i bogate nie tylko w witaminy, ale również w węglowodany (chociaż ich ilość w warzywach też nie jest powalająca). W każdym razie niech połowę Waszego talerza zajmą warzywa – takie, które lubicie. Mogą to być warzywa na patelnię, sałatka z warzyw czy sałatka z warzyw i owoców (ja tam lubię startą marchewkę ze startym jabłkiem bez skórki, polecam!). Resztę talerza (1/4) niech zajmują typowe węglowodany, jak np. ryż, ziemniaki czy makaron, a pozostałą część tłuszcze i białko, czyli wszelkiej maści ryby, steki, kotlety czy inne cuda-wianki.

Zasada numer 2 – pożywne śniadanie

Jeżeli nie chcecie się bawić w diety IF czy inne diety z oknami żywieniowymi, to postawcie po prostu na jedzenie śniadań. Nie ukrywam, że to jest jedna z prostszych opcji, ale hej – o to nam przecież chodzi w tym wpisie! Jedz śniadania, ale z głową. Niech to będą produkty razowe lub graham (np. pieczywo), musli BEZ dodatku cukru (czytajcie składy! musli z owocami jest ok, ale tylko wtedy, gdy nie jest sztucznie dosładzane. Musli z owocami zawiera fruktozę, ale nie powinno mieć w składzie dodatkowego cukru. Płatki Sante są takie, ale też nie wszystkie), jajka, owoce sezonowe. No i oczywiście do tego tłuszcz, czyli dobrej jakości masło czy nawet boczek do jajek (ale nie ten sklepowy, bo najczęściej ma syf w składzie), a także białko (w żadnym razie z parówek. One nie mają chyba więcej niż 2 gramy białka chyba, albo i mniej. Postaw raczej na wędliny z osiedlowego mięsnego).

Zasada numer 3 – postaw na naturalność

Czyli zamiast jogurcików light czy fit, postaw na jogurty greckie czy naturalne. Jogurt naturalny w składzie powinien mieć dwie rzeczy: mleko i żywe kultury bakterii. Im krótszy skład, tym lepiej. Jeżeli chodzi o te wszystkie jogurciki z dopiskiem fit i light, to bardzo na nie uważajcie. One są najczęściej odtłuszczane i kosztem niższej zawartości tłuszczu sztucznie się je dosładza! Dokładnie tak, patrzcie na skład tych produktów: mało tłuszczu, dużo cukru. W jogurtach fit. Śmieszne, nie? Ale prawdziwe. Do jogurtu naturalnego dodaj sezonowe owoce, mogą być rozgniecione: będzie zdrowszy i smaczniejszy niż ten sklepowy.

Zasada numer 4 – ogranicz pszenicę

Nie chodzi o to, żeby od razu założyć koszulkę „jebać chleb” i nie jeść glutenu. Wiem, taka teraz moda, ale on nie jest zły. Pszenica jednak w nadmiarze może powodować wzdęcia brzucha i złe samopoczucie. Lepiej zamienić pieczywo na razowe albo graham, a makaron pszenny na makaron razowy. Albo nawet ryżowy, jak lubicie kuchnię azjatycką. Nie bawcie się w te bezglutenowe cuda, jeżeli nie chorujecie na celiakię, a odrobina glutenu Wam nie szkodzi, bardzo proszę. Zdrowych osób gluten w umiarze (!!) nie zabije.

Zasada numer 5 – posiłki domowe

Ja wiem, że często jest ciężko coś przygotować do szkoły czy pracy, ale uwierzcie, że lepiej na tym wyjdziecie i finansowo, i wagowo. Kanapki róbcie w domu dzień przed, tak samo lunche do pracy. Wiecie, że jedziecie na wycieczkę albo że nie będzie Was w domu cały dzień? Zróbcie sobie jedzenie z produktów, które znacie – nigdy nie wiesz, co jest w tych kanapkach z np. Żabki. Chyba że przeczytasz skład. Ja je lubię, ale zobaczyłam skład i odlubiłam. Wiecie czemu? Niby są ok, ale po cholerę walą tam tonę majonezu i cukru? Brr.

Zasada numer 6 – marynowane mięsa

Nie kupuj ich. Jeżeli chcesz marynowane mięso, to kup samo mięso i sama zrób marynatę. Mówię serio, te marynaty sklepowe są często takiej jakości, że pożal się Boże. I mają cukier. I za dużo soli. I szkodliwych związków chemicznych. I pewnie jakiś barwnik. Po co to komu?

Zasada numer 7 – zupy niezagęszczane

Powiem Wam, że ja byłam naprawdę szczerze i mocno zaskoczona, że można zagęszczać zupę śmietaną. Serio. Moja mama nigdy tego nie robiła i ja nie wyobrażam sobie zjeść zabielanej zupy. Nie wiem nawet, jak ona smakuje :D Zrezygnujcie z kilku łyżek śmietany, a jeżeli koniecznie chcecie zabielić zupę pomidorową, to zróbcie to jogurtem naturalnym.

Zasada numer 8 – piecz

W smażeniu nie ma nic złego, o ile olej nie leje się strumieniami. Jeżeli jednak robisz pulpety, to warto je upiec. Kotlety mielone z piekarnika też smakują lepiej. Oprócz tego pieczone ziemniaki zamiast placków ziemniaczanych są o niebo zdrowsze i nie chłoną tego całego tłuszczu z patelni. Ja chcę zainwestować w taki sprej do oleju, bo fakt jest taki, że olej jest strasznie kaloryczny i niekoniecznie zdrowy w takich ilościach, a lejemy go po prostu za dużo.

 

Jak widzicie jest to tylko 8 zasad, ale dość łatwych do wprowadzenia w życie. Wiecie, razowe zamiast pszennego (co nie oznacza, że macie się biczować, jak zjecie zwykły chleb raz na jakiś czas), jeżeli gotujecie w domu to w większości pieczcie zamiast smażyć (nie eliminujcie smażenia całkowicie), postawcie na jak najkrótsze składy, stosujcie zasadę talerza i… efekty powinny być widoczne. No i do tego starajcie się walczyć z cukrem i alkoholem :)

Dajcie znać, czy takie posty są przydatne, czy wolicie konkretniejsze rady np. na przykładzie produktów, typu biały ryż <ryż brązowy, paraboiled, basmati. Dajcie feedback, dzięki temu posty będą dla Was bardziej przydatne :)

 

Obserwuj mnie na INSTAGRAMIE i na FACEBOOKU. Jeżeli chcesz skomentować, wpisz komentarz w odpowiednie pole i kliknij myszką w pole „zarejestruj” → otworzą Ci się pola name, e-mail, hasło, a niżej okienko do zaznaczenia „wolę pisać jako gość”