U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Zmieniamy nawyki żywieniowe #4 – stabilizacja

Post dzisiaj pojawia się wyjątkowo późno, ale  tak to jest, gdy ktoś chce sam ogarnąć wszystko jednego dnia – doby czasem brakuje ;) Bardzo dziękuję wam za słowa wsparcia w styczniowych postach – to wiele dla mnie znaczy, naprawdę! Dzięki temu, a także pomocy przyjaciół i znajomych, byłam w stanie ruszyć się z miejsca i ponownie wpaść w wir rutyny. Pisałam tutaj, że najgorszy jest powrót do codzienności, jednak może trochę przesadziłam. Jest nie najgorszy, a zdecydowanie najtrudniejszy. Ale daję radę, bo jak nie ja, to kto? Nikt za mnie życia nie przeżyje, prawda? W każdym razie trzeba się wziąć w garść. Pozostałe posty z serii zmiana nawyków żywieniowych znajdziecie poniżej, jeżeli ktoś chciałby do nas dołączyć lub po prostu spróbować powoli zmienić coś w swoim żywieniu :)

Inne posty z tej serii:

Zmiana nawyków żywieniowych #1

Zmiana nawyków żywieniowych #1 – stabilizacja

Zmiana nawyków żywieniowych #2

Zmiana nawyków żywieniowych #2 – stabilizacja

Zmiana nawyków żywieniowych #3

Zmiana nawyków żywieniowych #3 – stabilizacja

Zmiana nawyków żywieniowych #4

Tak jak podejrzewałam, z alkoholem poszło mi gorzej. Wiecie, spotkanie po pogrzebie z ekipą, której nie widziałam kilka lat było dość ciężkim przeżyciem i mimo że mówiłam (i nadal tak uważam!), że picie na smutno nie jest dobrym pomysłem, to jak to określiła jedna ze znajomych „poniósł nas melanż” (melanż… sto lat temu się tak mówiło, czuję się staro – obecni gimnazjaliści pewnie by mnie wyśmiali) – krótko mówiąc złamałam się w ten dzień i dwa dni później. Za to wiem, że alkohol po prostu mi szkodzi nawet w niewielkiej ilości, co doskonale pokazała sobota. Sama byłam zdziwiona, jak bardzo człowiek może być osłabiony po kilku (a nie kilkunastu, jak kiedyś) drinkach. Ale co zrobisz, czasem tak bywa ¯\_(ツ)_/¯

W każdym razie mam nadzieję, że chociaż wam się udało. Ja biorę bardzo do siebie temat stabilizacji, czyli utrwaleniu nawyku niepicia tego syfu i jednocześnie chciałam zdradzić, że pracuję nad udoskonaleniem tego cyklu ;) Nie mam pojęcia, kiedy znajdę na to czas, ale mam nadzieję, że uda mi się to zrobić jak najszybciej.

Przyznać się, poszło wam lepiej niż mnie? ;)

Pamiętaj – jeżeli chcesz skomentować, wpisz swój komentarz, kliknij „zarejestruj”, a następnie zaznacz „wolę pisać jako gość” :)