U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Zmieniamy nawyki żywieniowe #5

Dzisiaj poniedziałek, więc czas na kolejny post z serii zmiana nawyków żywieniowych :) Trudno mi uwierzyć w to, że to już piąty nawyk, który powoli zmieniamy (przypominam, że na każdy nawyk dajemy sobie 2 tygodnie, czyli to już 9 tygodni!) – mam nadzieję, że na stałe, a nie na chwilę :) Zanim przejdziemy do właściwej części postu, pochwalę się wam, że stabilizacja z alkoholem u mnie przebiegła wzorowo – przez calutki tydzień nie tknęłam ani kropli, dzięki czemu zaoszczędziłam cały dzień, który wcześniej spędziłabym na kacu. W moim przypadku kac = zamówienie kfc, czyli nie dość, że śmieciowego jedzenia, to jeszcze jedzenia za miliony monet. No i dzięki temu jestem w stanie normalnie funkcjonować i mogłam zrobić mnóstwo rzeczy w ten weekend. Na przykład zacząć planowanie dla was niespodzianki – pisałam już wcześniej, że będę udoskonalać ten cykl ;) A wracając do tematu alkoholu, to jestem z siebie dumna :) A wam jak poszło?

Poprzednie posty z tej serii:

Zmiana nawyków żywieniowych #1

Zmiana nawyków żywieniowych #2

Zmiana nawyków żywieniowych #3

Zmiana nawyków żywieniowych #4

Dzisiaj postaramy się omówić wpływ słodyczy na nasze życie :) Ja już nie mam z tym problemu – ale wiem, że dużo osób nadal boryka się z podjadaniem słodkiego. Wbrew pozorom nie chodzi tutaj o słabą wolę (chociaż ona ma tutaj równie dużo do powiedzenia) – po prostu cukier uzależnia. Pokuszę się o stwierdzenie, że nawet mocniej niż papierosy. Wiecie, z fajkami to jest tak, że znam z 3 osoby (doliczcie jeszcze mnie), które po pierwszym papierosie stwierdziły, że będą dalej palić, bo po prostu im to smakuje. A słodycze? Nie znam osoby, która nigdy w życiu nie miała  w ustach czekoladki, cukierka czy jakiejkolwiek innej słodkości. Jesteśmy nimi karmieni od dziecka przez rodziców, babcie, w przedszkolu, w domu. Słodycze są smaczne, smakują praktycznie każdemu dziecku (zdarzają się wyjątki), więc nic dziwnego, że dzieciaki domagają się coraz więcej tego cukierka, który rozpływa się w ustach i powoduje uwalnianie endorfin, czyli hormonów szczęścia.

Słodycze nie są złe, jeżeli jemy je z rozwagą. Ale z rozwagą oznacza, że zjemy malutką paczkę cukierków na półtora, dwa tygodnie – a nie że będziemy jeść taką paczuszkę codziennie. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, ile cukru zjada codziennie, podjadając cukierki, batoniki, czipsiki i inne ciastka, nawet domowej roboty. Nie będę się powtarzać – cukier jest zły w nadmiernych ilościach. Nie tylko powoduje próchnicę, otyłość, przyczynia się do chorób serca i robi nam ogólny bałagan w organizmie, to jeszcze powoduje otyłość i wyrzuty glukozy – po ich spadku czujemy się senni i najczęściej mamy ochotę na więcej słodyczy. Mało tego! Nawet jeśli nie jemy słodyczy lub jemy je sporadycznie, to nadal spożywamy ogromne ilości cukru. W coli, sokach, mięsie, parówkach, serze, chlebie… Jeżeli miałabym wyliczać, to chyba każdy produkt zawiera cukier. Keczupy, koncentraty, majonezy, czasem „świeżo wyciskane” soki. I nie chodzi mi tu o naturalny cukier (np. w sokach, ten z owoców), ale o specjalne dosładzanie produktów, które z natury są słodkie! Czas więc powiedzieć sobie stop – im bardziej zminimalizujemy obecność cukru ze słodyczy w naszym jadłospisie, tym mniej będziemy musieli przejmować się tym cukrem, który znajdziemy w domowym cieście na imieninach u babci. Bo przecież nie możemy nie zjeść jej ciasta, przecież nie chcemy sprawić jej przykrości, prawda?

Pierwszym naszym krokiem będzie wyrzucenie słodyczy z jadłospisu. Przynajmniej w większej ilości. To samo tyczy się słodzenia kawy czy herbaty (ja słodzę łyżeczkę ksylitolu/cukru na kubek, ale od jutra będę piła niesłodzoną. Ciekawa jestem, jak mi pójdzie!).

Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej na temat cukru, polecam film cały ten cukier. Robi wrażenie – mimo że w teorii zdajemy sobie z tego wszystkiego sprawę, to jednak patrząc na całą historię, można się przerazić. Film znajdziecie online bez problemu, wpiszcie po prostu Cały ten cukier w Google.

Jeżeli nie wiesz, jak czytać składy, odsyłam do linków na początku postu, a konkretniej linku numer 2 :)