U Rudej - fitnessowo-lifestylowy blog

Zmieniamy nawyki żywieniowe #6 – stabilizacja

I jak, udało się? :) Mówię oczywiście o tym wyzwaniu. Muszę przyznać, że u mnie było ciężko – zwłaszcza ze śniadaniami. Zazwyczaj śniadania jem (a raczej pochłaniam) w błyskawicznym tempie, bo jak zwykle brakuje mi czasu. Przysięgam, 10 minut znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, stąd codzienny, poranny pośpiech. Nie chcę nawet myśleć, co by było, gdybym nie robiła dzień wcześniej posiłków do pracy – na pewno bym się notorycznie spóźniała albo musiałabym kupować jedzenie przed pracą. Na bank.

W każdym razie obiady, a już zwłaszcza kolacje, staram się jeść jak najdokładniej. Zmniejszyłam też sobie trochę porcje, bo naprawdę nie czuję się głodna, gdy jem powoli ;) Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem, ile mniej głupiego spaghetti potrafię wciągnąć, gdy skupiam się na tym, co jem! To samo z kolacją. Na szczęście w pracy zawsze jem te 10/15 minut – a teraz, gdy rzucam palenie, będę miała więcej czasu na jedzenie :D Bo widzicie, miałam rzucić 3 marca, ale została mi jeszcze jedna paczka tytoniu, czyli trochę więcej niż 20 fajek. Bez problemu razem z Bucem wypalimy to dzisiaj/jutro do południa. A potem nie ma mowy, żebym sięgnęła po fajki :) Przynajmniej taką mam nadzieję.

W piątek pobiłam swój rekord – gdyby nie światła, na których staliśmy naprawdę bardzo długo, złamałabym 40 minut (5 km w 40:03 minuty!). Niestety nie wiem, jak szybko znowu się sprawdzę, bo trochę przesadziłam z tempem i od piątku boli mnie kolano. Smaruję je maścią, wczoraj kupiłam glukozaminę extra i mam nadzieję, że ból przejdzie, ale sama sobie daję zakaz ćwiczenia (bieg, ćwiczenia nóg, dance central – typowe obciążające kolana ćwiczenia) na kilka dni. Nie chcę rozwalić sobie rzepki przed biegiem, dlatego teraz moim priorytetem będzie doprowadzenie się do poprzedniego stanu z kolanem. Wierzę jednak, że gdy rzucę palenie i po tych kilku dniach odpoczynku wrócę do biegania, to nie będę miała gorszego czasu niż 40 minut. W końcu moje płuca nie będą aż tak zasyfione. Trzymajcie kciuki!

A wy zauważyliście jakieś zmiany po tym, jak zaczęliście jeść wolniej? Szybciej czujecie się najedzeni, tak jak ja? :) A może wasz brzuch wygląda lepiej? U mnie na razie bez spektakularnych zmian, ale to tylko tydzień. Jestem ciekawa, czy faktycznie będzie mniej wypukły przez wolniejsze jedzenie.